Mecz z cyklu „do zapomnienia” [RELACJA]

0

WKS Śląsk Wrocław dość niespodziewanie przegrał w Orbicie z Tauron GTK Gliwice 85:84. Dla wrocławian była to dopiero druga porażka we własnej hali.

Podczas pierwszej kwarty nic nie zwiastowało tego, co działo się później. Trójkolorowi rozpoczęli spotkanie od prowadzenia 6:0, a pierwsze punkty dla gliwiczan padły dopiero po pięciu minutach — z linii rzutów wolnych. Wówczas na „misję” wybrał się Kadre Gray. Kanadyjczyk zdobył 10 z 12 punktów WKS-u w trakcie tej odsłony. Następnie do punktowania przyłączyli się Stefan Djordjević z akcją 2+1, a także Issuf Sanon, który dziurawił siatkę zza łuku. Po kontrowersyjnej cieszynce „strzelania” został on ukarany faulem technicznym (co okaże się dość istotne w dalszej części meczu). Po premierowej partii Śląsk prowadził aż 29:11.

Jeszcze w pierwszych minutach kolejnej kwarty można było odnieść wrażenie, że Trójkolorowi będą tylko powiększać przewagę, między innymi dzięki trójce Jakuba Nizioła. Nic bardziej mylnego. W zaledwie trzy minuty z wyniku +20 dla wrocławian zrobiło się tylko +13. Wtedy o czas poprosił trener Bagatskis. Przerwa jednak nie pomogła i po upływie kolejnych sekund przewaga stopniała do zaledwie pięciu oczek. Wówczas łotewski szkoleniowiec kolejny raz przerwał grę. Mimo to na przerwę schodziliśmy z wynikiem 42:35 dla wrocławian.

Po powrocie na parkiet sytuacja nie poprawiała się. GTK zdobywało punkty seriami, natomiast WKS było stać jedynie na pojedyncze przebłyski. Mimo to niebiesko-pomarańczowi wyszli na prowadzenie dopiero po sześciu minutach, kiedy Kacper Gordon przymierzył z dystansu. Żeby tego było mało, tuż po przerwie na żądanie trenera Bagatskisa Issuf Sanon otrzymał drugi faul techniczny za flopowanie i musiał udać się do szatni. W tamtym momencie wynik oscylował w okolicach remisu, z delikatną przewagą Śląska, który przed ostatnią odsłoną prowadził trzema punktami.

Szybko zostały one jednak odrobione i zanim się obejrzeliśmy, po czterech minutach zrobiło się już +10 dla gości. Wtedy wyższy bieg wrzucili gospodarze, a konkretnie duet Kadre Gray i Stefan Djordjević, wspierany przez Jakuba Nizioła. Wrocławianie wciąż gonili wynik, a gdy udało się zmniejszyć stratę do jednego punktu, gliwiczanie ponownie odskakiwali. Taka sytuacja utrzymywała się przez blisko minutę. Przy stanie 85:80 dla ekipy z Górnego Śląska kapitan Trójkolorowych trafił z faulem i mimo niewykorzystanego rzutu wolnego pod koszem odnalazł się Stefan Djordjević, który dobił piłkę spod samej obręczy. Po drugiej stronie parkietu gracze GTK nie wykorzystali swojej akcji, a w ostatnich 10 sekundach nikt z wrocławskiej drużyny nie zdecydował się na rzut. Oddając piłkę w ręce rywali, musieli oni uznać ich wyższość.

Najlepszymi zawodnikami po stronie WKS-u byli Kadre Gray (26 pkt, 6 as.) oraz Stefan Djordjević (17 pkt, 6 zb.). Wśród graczy z Gliwic wyróżniali się Ivan Almeida (18 pkt, 9 zb.) i Jaiden Delaire (16 pkt, 2 zb.).

Tuż przed przerwą na Puchar Polski i okienko reprezentacyjne Trójkolorowi rozegrają jeszcze jedno spotkanie. Na zakończenie przygody z BKT EuroCupem Śląsk zmierzy się 10 lutego o godzinie 19:00 w Orbicie z Cedevitą Olimpiją Lublana.

Tagi: hala orbitaOrlen Basket LigarelacjaTauron GTK Gliwice

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz

siedem − 5 =