Zespół Śląska Wrocław nie zdołał postawić kropki nad „i” i domknąć serii ćwierćfinałowej ORLEN Basket Ligi bez straty meczu. Gospodarze tego spotkania, AMW Arka Gdynia, wygrali na własnym parkiecie 86:75, przedłużając rywalizację i doprowadzając do stanu 2:1 dla WKS-u.
Mecz celnym rzutem zza łuku otworzył kapitan „Trójkolorowych”, Jakub Nizioł. Wrocławianie od początku spotkania dobrze prezentowali się w ataku, jednak bardzo szybko zaczęli zmagać się z problemami z przewinieniami. Już po 90 sekundach gry parkiet z dwoma faulami na koncie musiał opuścić lider Śląska, Kadre Gray. Jego niechlubny licznik błyskawicznie wyrównał Kyrell Luc, a cały zespół prowadzony przez trenera Jacka Winnickiego popełnił w pierwszej kwarcie aż 8 przewinień. Ponadto „Arkowcy” imponowali niesamowitą skutecznością z linii rzutów wolnych, co sprawiło, że mimo świetnej postawy „Wojskowych” w ofensywie kibice oglądali niezwykle wyrównane widowisko. W zespole gospodarzy brylował Luke Barrett, zdobywając w tej części meczu 11 punktów (w tym rzuty za trzy na poziomie 3/3), podczas gdy po stronie gości skuteczny był Jakub Urbaniak, autor 7 punktów (2/2 z dystansu). W końcówce tej odsłony minimalną przewagę wypracowała Arka, schodząc na pierwszą przerwę prowadząc 28:24.
W drugiej kwarcie Śląsk natychmiast ruszył do odrabiania strat. Szczególnie zmotywowany był Jakub Nizioł, który dwoił się i troił po obu stronach parkietu, trafiając m.in. efektowny rzut z dystansu przez ręce Jarosława Zyskowskiego. Po okresie intensywnego naporu obie ofensywy wyraźnie się jednak zacięły i przez dłuższą chwilę brakowało celnych trafień. Strzelecką niemoc przełamał Einaras Tubutis, co natychmiast skłoniło trenera Winnickiego do poproszenia o przerwę na żądanie. Timeout nie przyniósł jednak oczekiwanego rezultatu – Śląsk nadal pozostawał bezradny w ataku, pozwalając jednocześnie gdynianom na wyprowadzanie kolejnych akcji rzutowych. Zaledwie półtorej minuty później szkoleniowiec WKS-u został zmuszony do wzięcia kolejnego czasu, lecz to również nie ostudziło zapału rywali. Rozpędzeni gospodarze notorycznie karcili wrocławian, a zawodnicy trenera Mantasa Cesnauskasa w pierwszej połowie trafili aż 7 z 14 rzutów zza łuku (50%). Mimo pojedynczych, udanych akcji Śląska, takich jak efektowny alley-oop Jakuba Nizioła do Stefana Djordjevica, zespół znad Bałtyku był w tej połowie wyraźnie lepszy i schodził do szatni z prowadzeniem 48:38.
Po zmianie stron wrocławianie chcieli jak najszybciej odrobić dwucyfrową stratę. Dzięki trafieniom Jarvisa Williamsa oraz Kadre Graya Śląsk zbliżył się na dystans 5 „oczek”, ale Arka błyskawicznie odpowiedziała serią 7:0, odzyskując komfortową przewagę. Sytuacja ta zmusiła trenera Winnickiego do wzięcia kolejnej w tym meczu przerwy. Choć gra w ataku uległa lekkiej poprawie, w defensywie wrocławianie wciąż borykali się z tymi samymi problemami. W szeregach gospodarzy świetne zawody rozgrywali Kamil Łączyński oraz Luke Barrett. Sytuację gości skomplikował fakt, że czwarte przewinienie na swoim koncie zapisał Kadre Gray, przez co znalazł się o krok od wykluczenia z gry. Podobne kłopoty po drugiej stronie parkietu dotknęły Jakuba Garbacza, jednak Śląsk nie potrafił tego wykorzystać i przed decydującą kwartą Arka wciąż pewnie prowadziła 66:54.
Pamiętając niesamowitą końcówkę z pierwszego starcia tej serii, w którym „Trójkolorowym” udało się odrobić 14 punktów straty, wrocławianie ambitnie ruszyli do walki w ostatniej odsłonie. Szybko udało się wymusić faule gdynian – już po zaledwie 100 sekundach gry podopieczni trenera Cesnauskasa przekroczyli limit przewinień zespołowych, co oznaczało rzuty osobiste przy każdym kolejnym błędzie Arki w obronie. Mimo to gospodarze przez długi czas utrzymywali bezpieczny dystans. Kiedy Śląsk zdołał zbliżyć się na 7 punktów, trener Cesnauskis poprosił o czas, co skutecznie zatrzymało zryw wrocławian. „Trójkolorowi” w całym meczu fatalnie pudłowali, trafiając zaledwie 25 z 66 rzutów z gry (38%) oraz słabe 8 z 26 prób za trzy (31%). W połączeniu ze znakomitą dyspozycją gdynian, zwłaszcza Luke’a Barretta, rezultat nie mógł być inny – Arka wygrała mecz nr 3 wynikiem 86:75 i złapała kontakt w serii.
W zespole gospodarzy należy wyróżnić Luke’a Barretta (25 pkt, 4 zb., 3/4 za 3), Einarasa Tubutisa (double-double 13 pkt, 12 zb., 3 bloki) oraz Jakuba Garbacza (11 pkt, 5 zb., 3/5 za 3). Wśród koszykarzy Śląska najlepiej spisali się Jakub Nizioł (17 pkt, 7 zb., 5 as.) i Jakub Urbaniak (15 pkt, 7 zb.).
Z powodu dzisiejszej porażki rywalizacja pozostaje na Pomorzu. Już w środę, 20 maja, wrocławianie ponownie zmierzą się z Arką w Polsat Plus Arenie Gdynia, stając przed kolejną szansą na zamknięcie tej serii i awans do półfinału.




































