Koszykarze Śląska Wrocław nie mogli wyobrazić sobie lepszego otwarcia fazy play-off. W dwóch meczach rozegranych przed własną publicznością wrocławianie dwukrotnie pokonali AMW Arkę Gdynia – kolejno 87:84 oraz 92:82 i wysunęli się na prowadzenie 2:0 w serii.
Pierwsze minuty meczu nr 1 upłynęły pod znakiem wyrównanej walki, jednak z lekkim wskazaniem na ekipę z Gdyni. Wrocławianie od początku mieli problemy z zatrzymaniem ofensywy prowadzonej przez Kamila Łączyńskiego, a sami razili nieskutecznością z dystansu – w całym spotkaniu trafiali za trzy na poziomie zaledwie 27% przy 41% skuteczności gości. Dzięki dobrej dyspozycji strzeleckiej arkowców Arka już w pierwszej kwarcie wypracowała 9-punktową przewagę. Choć Śląsk do przerwy zdołał zniwelować stratę, do szatni schodził przy wyniku 39:40.
Po zmianie stron zespół z wybrzeża zaczął dyktować warunki. Po serii 7:0 w końcówce trzeciej odsłony Arka prowadziła 62:56, a w czwartej kwarcie jej przewaga urosła do 14 „oczek”. Nie do zatrzymania byli Jarosław Zyskowski (mecz nr 1: 17 pkt, 5 zb.) oraz Jakub Garbacz (12 pkt, 4/6 za 3). Gdy wydawało się, że losy meczu są rozstrzygnięte, „Trójkolorowi” ruszyli do szaleńczej pogoni. Fenomenalna gra Kyrella Luca (11 pkt, 4 as., 4 zb., 4 przechwyty) i Jarvisa Williamsa (8 pkt, 5 zb., 5 przechwytów, 4 bloki) po obu stronach parkietu oraz zimna krew Kadre Graya w końcówce pozwoliły wrocławianom doprowadzić do dogrywki. W doliczonym czasie gry, niesiony energią Hali Orbita, Śląsk wyszarpał zwycięstwo 87:84, obejmując prowadzenie 1:0 w serii. Kluczem do wygranej okazała się żelazna obrona – w ostatnich 9 minutach spotkania (końcówka regulaminowego czasu i dogrywka) „Wojskowi” pozwolili rywalom na zdobycie zaledwie 5 punktów.
Drugie spotkanie serii również rozpoczęło się od wyrównanej walki, lecz z biegiem czasu gospodarze coraz mocniej narzucali rywalom własne warunki. Od początku ton starciu nadawali liderzy „Trójkolorowych” – Kadre Gray (w meczu nr 2: 23 pkt, 8 as.) oraz Jakub Nizioł (12 pkt, 5 zb., 5 as.). Ofensywa Śląska prezentowała się bardzo solidnie, czego nie można było powiedzieć o przyjezdnych z Gdyni. Podopieczni trenera Cesnauskasa w pierwszej połowie meczu nr 2 trafiali z gry ze skutecznością zaledwie 25% (9/35). Problem ten najmocniej dotknął liderów Arki z pierwszego spotkania – Jarosława Zyskowskiego i Jakuba Garbacza. W drugiej kwarcie wrocławianie wrzucili jeszcze wyższy bieg, dzięki czemu na przerwę schodzili przy prowadzeniu 45:28.
Po zmianie stron Arkowcy wrócili do gry. Dzięki znacznie lepszej celności rzutów ekipa z wybrzeża pod koniec trzeciej odsłony zniwelowała stratę do zaledwie 7 punktów. W tym fragmencie meczu podopieczni trenera Winnickiego spuścili nieco z tonu i nie zdołali utrzymać tempa zdobywania punktów z pierwszej połowy. Po stronie gości brylowali Michael Okauru (18 pkt, 6 zb.) oraz Jarosław Zyskowski (19 pkt, 7 zb.). Przed ostatnią kwartą wrocławianie prowadzili jednak 65:57 – głównie dzięki kapitalnemu trafieniu Kadre Graya po podaniu Jakuba Nizioła przez całe boisko. W ostatnich 10 minutach Arka kontynuowała dobrą passę strzelecką, jednak do głosu nie pozwalał dojść rywalom fenomenalnie dysponowany tego dnia Kadre Gray. Kanadyjczyk w końcówce wzbił się na wyżyny swoich możliwości, trafiając niemal z każdej pozycji na parkiecie. Śląska nie omijały jednak problemy z faulami – z czterema przewinieniami na koncie mecz kończyli Gray, Stefan Djordjevic oraz wracający po kontuzji Noah Kirkwood. Mimo to „Wojskowi” w decydujących minutach popisali się żelazną defensywą i zachowali skuteczność w ataku, dzięki czemu pewnie dowieźli prowadzenie do końca, wygrywając 92:82.
Po dwóch zwycięstwach we Wrocławiu rywalizacja przenosi się na Pomorze. Już w poniedziałek, 18 maja o godzinie 18:00, w Gdyni rozegramy mecz nr 3, w którym „Trójkolorowi” spróbują zamknąć serię. Transmisja spotkania będzie dostępna na oficjalnym kanale YouTube ORLEN Basket Ligi.




































