Mistrzowskie otwarcie

0

Śląsk Wrocław pokonał PGE Spójnię Stargard 99:66 w meczu 1. kolejki Energa Basket Ligi. Wrocławianie pokazali się ze znakomitej strony i odnieśli przekonywujące zwycięstwo na otwarcie ligowego sezonu.

Na starcie meczu ze Spójnią trener Andrej Urlep dokonał jednej zmiany w wyjściowej piątce w stosunku do meczu o Superpucharu Polski w Opolu. Na parkiet od pierwszych sekund wybiegli więc Jeremiah Martin, Daniel Gołębiewski, Jakub Nizioł, Conor Morgan i Aleksander Dziewa – ten ostatni zastąpił Arcioma Parachouskiego.

Początek meczu niespodziewanie należał do przyjezdnych ze Stargardu – pierwsze punkty w meczu zdobył Karol Gruszecki, za trzy z faulem trafił Adam Brenk, a po rzucie z półdystansu Isiaha Browna było już 0-7. Sytuacja została jednak błyskawicznie opanowana – konto Śląska odblokował efektownym wsadem i punktami spod kosza Dziewa, za trzy i za dwa trafił z kolei Morgan. Na tablicy widniał wynik remisowy (9-9).

W kolejnych minutach Trójkolorowi zdawali się coraz bardziej rozpędzać. Łukasz Kolenda popisał się akcją 2+1, a Martin zaserwował kibicom swój firmowy, agresywny wjazd pod kosz. Efektownym blokiem na Pawle Kikowskim poderwał kibiców z miejsc Arciom Parachouski, a kolejne oczka w ofensywie dokładał znakomity Kolenda. Ostatecznie Śląsk prowadził po 10 minutach 25:13.

Początek drugiej kwarty to dominacja WKS-u przez duże D. Kapitalnie dysponowany był Łukasz Kolenda, który ponownie trafił z faulem i za trzy. Z dystansu trafili także Nizioł i Ramljak, a swoje dwa grosze (a raczej punkty) dołożył także Parachouski. Po akcji 2+1 Nizioła Śląsk miał na koncie run 21-7 i prowadził już 46:20!

Czujność Wojskowych została nieco uśpiona wysokim prowadzeniem i w kolejnych minutach gościom udało się zaliczyć kilka skutecznych akcji. Dwie przerwy na żądanie Andreja Urlepa jedynie połowicznie przyniosły oczekiwany rezultat w postaci punktów Kolendy i Morgana. Gospodarze utrzymywali jednak bezpieczne prowadzenie i do przerwy wygrywali 51:34.

Drugą połowę z wysokiego „C” zaczął Aleksander Dziewa, który zapakował piłkę do kosza, a po chwili celnie przymierzył z dystansu. Koledzy z drużyny ponownie mogli liczyć na Daniela Gołębiowskiego, który popisał się ładną akcją 2+1, a do tego był najlepiej asystującym wśród zawodników Śląska. Wśród rywali najlepiej punktującym był Karol Gruszecki – po jego oczkach Śląsk prowadził 64:45.

Z kolei w ekipie WKS-u prym niezmiennie wiedli reprezentanci Polski – Kolenda miał na koncie 20 punktów, a Dziewa 15 – składało się to na ponad połowę dorobku całej drużyny. Swoje dokładali także inni zawodnicy – Parachouski, Martin czy ponownie Gołębiowski. Na koniec trzeciej kwarty przewaga Śląska wynosiła już ponad 30 punktów (82:48).

Ostatnia część gry była już właściwie formalnością i nie przyniosła zmiany obrazu gry. Trener Andrej Urlep zdecydował się wpuścić na parkiet młodszych zawodników (jak Aleksander Wiśniewski czy Mikołaj Adamczak), ale punktowali bardziej doświadczeni od nich koledzy – Parachouski i Nizioł. Lekki chaos w szeregach WKS-u wykorzystali goście, którzy zdobyli cztery punkty z rzędu, zmuszając szkoleniowca WKS-u do wzięcia przerwy na żądanie. W końcówce zza łuku trafili jeszcze Michał Mindowicz i Kolenda, swoje punkty zdobył także Adamczak. Ostatecznie Śląsk triumfował 99:66.

Inauguracja ligowego sezonu w Hali Orbita przebiegła tak, jak tego oczekiwaliśmy. Pomimo lekkiego falstartu Trójkolorowi kontrolowali wydarzenia na parkiecie przez niemal pełne 40 minut i nie pozostawili złudzeń, która drużyna była tego dnia lepsza. Przed zespołem trenera Andreja Urlepa teraz dwa wymagające wyjazdy do Warszawy i Włocławka, które pokażą siłę WKS-u na tle znacznie silniejszych rywali. Do Wrocławia wrócimy z kolei 18 października na pierwszy domowy mecz 7DAYS EuroCup z Buducnost VOLI Podgorica.

WKS Śląsk Wrocław – PGE Spójnia Stargard 99:66 (25:13, 26:21, 31:14, 17:18)

Udostępnij:

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz