WKS Śląsk Wrocław zapisał na swoim koncie kolejne zwycięstwo w BKT EuroCupie. Trójkolorowi pokonali w Hali Orbita Veolia Hamburg Towers 92:81.
W zapowiedzi tego spotkania pisaliśmy o koncentracji, gdyż rywal nie zwyciężył jeszcze meczu od 20 kwietnia. Właśnie tego skupienia nie było widać w graczach Ainarsa Bagatskisa na początku starcia. Fakt, punktowanie rozpoczął celnym hakiem Stefan Djordjević, ale później to goście przejęli inicjatywę i po pięciu minutach było już 11:4 dla Hamburga – wówczas szkoleniowiec wrocławian poprosił o czas. Za odrabianie strat wziął się najpierw duet Noah Kirkwood – Stefan Djordjević, a później dołączył także Issuf Sanon. Mimo to gra była prowadzona z delikatną przewagą Niemców, ale tu przed końcem kwarty celną trójką popisał się Tymoteusz Sternicki i po premierowej odsłonie Towers prowadziło zaledwie 23:22.
Drugą partię otworzył Kadre Gray trafieniem zza łuku, ale od razu czarno-biali odpowiedzieli prostą akcją spod obręczy. Przez kolejne minuty wynik oscylował w okolicach remisu – raz prowadzili Trójkolorowi, a raz hamburczycy. Warto odnotować jeszcze efektowny wsad Jakuba Urbaniaka po podaniu Kirkwooda, ponieważ większość tej części gry to dość niezrozumiałe gwizdki arbitrów zarówno z jednej, jak i z drugiej strony, co poskutkowało szybkimi rzutami wolnymi po obu stronach parkietu – stąd rezultat przechylający się tylko o pojedyncze punkty. Wszystko zmieniło się pod koniec pierwszej połowy, gdy najpierw po indywidualnym rajdzie akcję zakończył Kirkwood, a chwilę później tym samym popisał się Sanon wymuszając jeszcze przewinienie. Ostatnie pół minuty to akcja gości przecięta przez Błażeja Czerniewicza, a ten podał do Sanona i Ukrainiec był sam na sam z koszem. Tuż przed syreną punkty zdobył Maronka, ale to WKS prowadził 49:46.
Po powrocie na parkiet grę rozpoczęliśmy – a jakże – od serii rzutów wolnych. Po nich oglądaliśmy kolejny raz latającego Urbaniaka po podaniu Kirkwooda. Pomiędzy popisami młodego Polaka widzieliśmy także Djordjevicia trafiającego swoim charakterystycznym hakiem. W kolejnej akcji to Serb okazał się asystującym, gdzie po jego podaniu Urbaniak popędził pasem środkowym i kolejny raz efektownie zapakował z góry. Podkoszowy już niecałą minutę później dobił także nieudany rzut Jakuba Nizioła i Śląsk wyszedł na 10-punktowe prowadzenie. Po podwyższeniu przewagi w szeregach gospodarzy wkradł się chaos, który sprawił, że powoli Niemcy zaczęli wracać do tego spotkania. Przed ostatnią odsłoną wrocławianie mieli już tylko +4.
A tę rozpoczął Jared Coleman-Jones celną trójką. Wtedy Trójkolorowi starali się utrzymywać kilkupunktową bezpieczną przewagę. Po niecałych trzech minutach gry Issuf Sanon wziął sprawy w swoje ręce i w ciągu minuty zdobył siedem punktów, co zwiększyło przewagę do +12. Wtedy to zespół Towers naciskał na WKS i na ostatnie 180 sekund zrobiło się gorąco, gdy na tablicy widniał rezultat 83:81. Szybko ta pogoń się zakończyła, gdyż do końca meczu punktowali już tylko gracze Śląska, a zwycięstwo przypieczętował kolejnym wsadem Jakub Urbaniak.
Najlepszymi graczami zespołu z Wrocławia byli Issuf Sanon (19 pkt., 5 as.) i Jakub Urbaniak (17 pkt., 4 zb.). W drużynie Hamburga wyróżniali się Justin Elder Davis (14 pkt., 5 zb.) i L.J. Thorpe (double-double 13 pkt., 10 as., 6 zb.).
Przed ekipą Ainarsa Bagatskisa teraz wojskowe derby. Do Hali Orbita przyjedzie niepokonany w tym sezonie w lidze mistrz Polski – Legia Warszawa. Bilety na to spotkanie dostępne są na wks-slask.abilet.pl.







































