Raport z 1. Ligi: Sezon zasadniczy na ostatniej prostej

0

Przeczytajcie kilka słów na temat spotkań naszych rezerw. Nie było idealnie, ale nie możemy narzekać. Mimo pierwszej domowej porażki dalej jesteśmy w czołówce tabeli i będziemy bić się do końca o możliwie najlepsze miejsce po rundzie zasadniczej.

Na początku marca udaliśmy się na Podkarpacie, gdzie zagraliśmy dwa mecze w dwa dni. Pierwszym rywalem było Miasto Szkła Krosno, które w poprzedniej rundzie przy Mieszczańskiej mocno walczyło do końcowych sekund o zwycięstwo. Niestety dla nas podopieczni trenera Edmundsa Valeiki wzięli rewanż, wygrywając w swojej hali 82:68. Spotkanie od początku nie układało się po naszej myśli i po kilku minutach przegrywaliśmy 4:12. Dobre fragmenty gry mieli Oskar Hlebowicki z Aleksandrem Leńczukiem i dzięki temu na przerwę schodziliśmy przy wyniku 44:41 dla gospodarzy. Na początku trzeciej kwarty rywale rzucili trzy trójki z rzędu, wychodząc na bezpieczne prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu. W naszych szeregach wyróżniali się Oskar Hlebowicki (15 punktów i 6 zbiórek), Aleksander Leńczuk (10 punktów i 3 zbiórki) oraz Mikołaj Adamczak (13 punktów i 3 zbiórki).

Od razu po spotkaniu w Krośnie udaliśmy się do Przemyśla, żeby tam w spokoju przygotować się do starcia z Niedźwiadkami. Dla gospodarzy każdy kolejny mecz jest walką o utrzymanie w pierwszoligowych rozgrywkach i niestety tego dnia koszykarze prowadzeni przez Daniela Puchalskiego schodzili z parkietu jako wygrani. O ile pierwsze minuty meczu były wyrównane, to z biegiem czasu uwidoczniła się przewaga przemyślan, która w pewnym momencie wynosiła już 11 punktów. Dzięki dobrym minutom obecnego z zespołem Aleksandra Wiśniewskiego nawiązaliśmy walkę i wyszliśmy na prowadzenie. Szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili jednak gospodarze i to oni po końcowym gwizdku cieszyli się dwoma punktami. Końcowy wynik – 101:89. Na wyróżnienie w tym meczu zasługuje wspomniany Wiśniewski (20 punktów i 8 zbiórek), Mikołaj Adamczak (17 oczek) i Joe Bryant Jr. (19 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst).

Nieudaną serię na Podkarpaciu zakończyliśmy oczywiście przy Mieszczańskiej, która stała się naszą twierdzą w tym sezonie. Bilans 15-1 mówi sam za siebie, ale przeciwnik na przełamanie był najgorszy z możliwych. Szalenie mocny w tym sezonie (jak i w ostatnich latach) Górnik Zamek Książ Wałbrzych prowadzony przez doskonale znanego we Wrocławiu Andrzeja Adamka. Dodatkowo dolnośląskie derby przyciągające na trybuny komplety kibiców, więc atmosfera podczas tych spotkań zawsze jest gorąca. Przez większą część spotkania na kilkupunktowym prowadzeniu byli goście, ale mecz miał bardzo wyrównany przebieg. Nie brakowało walki czy szybkich ataków. Z dobrej strony prezentowali się Hlebowicki, Bryant Jr. czy Michał Sitnik, który otarł się o double–double (10 punktów i 9 zbiórek).

Najlepsze jednak zawodnicy zostawili nam na sam koniec. Na niecałe trzy minuty do ostatniej syreny przegrywaliśmy 72:77, ale punkty Bryanta, Kociszewskiego i bardzo ważna trójka Hlebowickiego wyprowadziły nas na prowadzenie 81:79. W odpowiedzi Patryk Wilk trafił za dwa punkty i mieliśmy remis. Nieudana akcja Bryanta spowodowała, że na 12 sekund do końca piłkę mieli goście. Niespodziewaną stratę przy wyprowadzaniu popełnił Miłosz Góreńczyk i ostatnie posiadanie należało do nas! Piłkę otrzymał Oskar Hlebowicki, który rzutem w ostatniej sekundzie zapewnił nam zwycięstwo 83:81! Kosynierka oszalała, a koszykarze długo świętowali zwycięstwo na środku parkietu.

W połowie miesiąca udaliśmy się do Katowic na mecz z drużyną, która mocno walczy o utrzymanie. Wiedzieliśmy więc, że nie ma mowy o taryfie ulgowej, mimo dzielącej dwa zespoły przepaści w tabeli. To było ofensywne spotkanie z naszej strony, przegraliśmy jedynie trzecią kwartę, a końcowy wynik 95:87 pokazuje, że kontrolowaliśmy w pełni przebieg wydarzeń na parkiecie. Liderem zespołu był Joe Bryant Jr. (31 oczek, 7 zbiórek i 5 asyst), ale dobre zawody rozegrali też Przemysław Kociszewski (14 punktów) i Wojciech Siembiga (12 punktów). Dopisaliśmy do swojego bilansu 22. zwycięstwo i przed nami zostały cztery spotkania do końca rundy zasadniczej.

– Po bardzo dobrym miesiącu, jakim był luty, wybraliśmy się na daleki wyjazd na dwumecz do Krosna oraz Przemyśla. Niestety zakończył się on naszymi słabymi meczami i porażkami. Po powrocie zawodników z finałów mistrzostw Polski U19 wróciliśmy do ciężkich treningów w pełnym składzie, co w ostatnich tygodniach nie było możliwe z różnych względów. Powrót do drużynowego procesu treningowego zaowocował wygraną w derbach z Górnikiem oraz wyjazdową w Katowicach. Przed nami cztery mecze rundy zasadniczej, ale powoli rozpoczynamy misję play-off – podsumował drugi trener, Maciej Maciejewski.

Ostatnie domowe spotkanie zagramy 06.04.2024 o godzinie 18:00 z poważnym kandydatem do ekstraklasowego awansu, drużyną Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz. Sprzedaż biletów na to spotkanie już niedługo, śledźcie nasze media społecznościowe. 

Tagi: 1 ligaPekao S.A 1 liga mężczyznWKS Śląsk II Wrocław

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz

4 × dwa =