WKS Śląsk Wrocław zakończył przygodę w Pekao S.A. Pucharze Polski na fazie półfinałowej. Podsumujmy jednak jak wyglądał cały turniej.
Zmagania rozpoczęliśmy w czwartek starciem Legii Warszawa z Energą Treflem Sopot. Wynik tego pojedynku oscylował w okolicach remisu, kiedy na trzy minuty do końca meczu sopocianie wyszli na prowadzenie +6. Mimo prób odrabiania strat żółto-czarni konsekwentnie odpowiadali za sprawą trójek Mindaugasa Kacinasa i to oni ostatecznie znaleźli się w ½ jako pierwsi.
Parę minut później na parkiecie zameldowały się ekipy Górnika Zamek Książ Wałbrzych i AMW Arki Gdynia. Dość niespodziewanie lokalny rywal Trójkolorowych odskoczył drużynie z Trójmiasta na 20 oczek i w pełni kontrolował przebieg rywalizacji. Gdynianie starali się jeszcze wrócić do tego meczu, ale zabrakło czasu i tym samym Górnik zwyciężył 91:81.
Piątkowe ćwierćfinały otworzył mecz WKS-u Śląska Wrocław z Dzikami Warszawa. Obie drużyny po pierwszej odsłonie były praktycznie na remis, ale świetna druga kwarta wygrana 25:13 pozwoliła na chwilę odetchnąć. Po powrocie na parkiet lepiej wyglądał jednak zespół ze stolicy minimalnie prowadząc w kolejnych odsłonach, ale to nie wystarczyło i to Trójkolorowi byli trzecimi półfinalistami.
Na koniec dnia poznaliśmy rywala Śląska – został nim ORLEN Zastal Zielona Góra, który pokonał Kinga Szczecin 94:88. Dodatkowo zielonogórzanie pozostali bez Sagaby Konate, który po groźnym upadku doznał kontuzji nadgarstka.
A już dzień później oglądaliśmy pojedynek wałbrzysko-sopocki, gdzie także oglądaliśmy interwencje służb medycznych. Po zderzeniu Jakuba Schenka z Kacprem Marchewką rozgrywający Trefla w przerwie udał się od razu do szpitala. Wstępna diagnoza podobnie jak w przypadku centra Zastalu uraz nadgarstka. Mimo to sopocianie zagrali bardzo dobrą czwartą kwartę i zameldowali się w finale.
Po konkursach wsadów i rzutów za trzy punkty, w których oglądaliśmy Jareda Colemana-Jonesa i Błażeja Czerniewicza, Śląsk mierzył się z Zastalem. Jedne z najlepszych spotkań w tym sezonie w barwach zielonogórzan zaliczyli Phil Fayne i Marcin Woroniecki, którzy na spółkę z Chavaughn Lewisem rozmontowali obronę Trójkolorowych i wygrali 86:79.


W niedzielnym finale osłabione brakiem kilku graczy drużyny z Pomorza i Lubuskiego walczyły o trofeum. Już od samego początku lepiej w to spotkanie wszedł Trefl i zespołową koszykówką wysoko pokonali Zastal 91:67 i zgarnęli Puchar Polski – gratulujemy!




































