Po wyrównanej końcówce WKS Śląsk Wrocław uległ w Hamburgu miejscowym Towers 99:96.
Po pierwszym gwizdku oglądaliśmy zacięty pojedynek. Obie ekipy punktowały, a prowadzenie przechodziło raz na jedną stronę, a raz na drugą. Tak było mniej więcej przez 6,5 minuty, kiedy tablica pokazywała rezultat 16:15 dla gospodarzy. Wtedy jednak hamburczycy wrzucili wyższy bieg i atakując półdystans floaterami dziurawili siatkę wrocławian. WKS starał się odpowiadać pojedynczymi wjazdami pod obręcz, ale w obronie widać było przestój. Ostatecznie po rzucie za trzy Issufa Sanona równo z syreną Towers prowadzili 31:22.
Podobnie wyglądał początek kolejnej odsłony. Bierność w obronie i proste rzuty z okolic rogu trumny przynosiły łatwe punkty czarno-białym. Z czasem jednak do głosu zaczęli dochodzić Trójkolorowi. Punktowali Czerniewicz czy Stefan Djordjević. Gdy wcześniej wspomniany Błażej zaliczył akcję 3+, to mimo nietrafionego rzutu wolnego były już tylko trzy oczka straty. A propos strat – właśnie wtedy zaczęły się one pojawiać po stronie graczy Śląska i w mgnieniu oka zrobiło +10 dla gospodarzy. Końcówka pierwszej połowy była jednak nieco bardziej wyrównana, gdyż na przerwę schodziliśmy z rezultatem 55:50.
Po powrocie na parkiet można było mieć lekkie deja vu. Wrocławianom udało się zejść do jednego posiadania różnicy, ale brakowało kolejnego uderzenia. W kontrze Niemcy byli bardzo skuteczni, co przekładało się na następne powiększenie prowadzenia. Przez większość kwarty hamburczycy prowadzili średnio siedmioma oczkami, a gdy tylko Trójkolorowi się zbliżali, Ci ponownie odskakiwali. Przed ostatnią odsłoną jednak wszystko się mogło zdarzyć.
Ale po kolei – start kwarty i stałe wymiany z delikatną przewagą gospodarzy. Gdy Śląsk był już na zaledwie jeden punkt, tak Towers, a w tym przypadku Ross Williams przymierzył zza łuku i ponownie trzeba było odrabiać straty. To się udało, ale niestety na nieco ponad minutę do końca meczu. A żeby tego było mało po trafionych rzutach wolnych Jakuba Urbaniaka to wrocławianie wyszli na jedno oczko przewagi. Pozostały 42 sekundy. W kolejnej akcji faulowany center Hamburga wykorzystał jeden rzut wolny i mieliśmy remis, a trener Bagatskis poprosił o czas. Kadre Gray nie trafił jednak rzutu po przerwie, a w kontrze faulował Błażej Czerniewicz. Devon Daniels wykorzystał tylko jedną próbę z linii, więc goście mieli jeszcze szanse nawet na zwycięstwo. Nieudany rajd Issufa Sanona zakończył się stratą i Niemcom przysługiwały jeszcze dwa rzuty wolne za faul, które wykorzystał wcześniej wspomniany Daniels.
Najlepszymi graczami Śląska byli Kadre Gray (double-double 22 punkty, 10 asyst) oraz Issuf Sanon (17 punktów, 6 asyst). Wśród czarno-białych wyróżniali się Devon Daniels (26 punktów, 8 asyst) i Leonard Thorpe (14 punktów, 8 asyst).



































