Nowy-stary podkoszowy Śląska jest już we Wrocławiu i znalazł chwilę, by odpowiedzieć na kilka pytań:
Jak doszło do tego, że witamy Cię po 10 latach ponownie we Wrocławiu? Czy utrzymywałeś kontakt z pionem sportowym wrocławskiego klubu, czy po prostu Twój agent szukał dla Ciebie nowych wyzwań i wtedy pojawił się Śląsk?
Jarvis Williams:
Nie miałem żadnego kontaktu z pionem sportowym Śląska wcześniej w tym sezonie. Mój agent jest w dobrych relacjach z tutejszym trenerem. Również mój były kolega z drużyny, który współpracował z trenerem Bagatskisem, bardzo go zachwalał. Sytuacja, która się wydarzyła, jest dla mnie bardzo sprzyjająca. Natomiast to, że 10 lat temu grałem w Śląsku, nie miało na nią żadnego wpływu. Jestem jednak szczęśliwy, że jestem tu z powrotem.
Jak wspominasz polską ligę?
To liga pełna jakościowych zawodników, bardzo konkurencyjna. Szanuję tutejszych graczy i zespoły grające w PLK. Myślę, że mogę się dobrze odnaleźć w realiach tych rozgrywek i nie będę zaskoczony ich fizycznością czy tempem gry. Jestem gotowy.
Gdy 10 lat temu grałeś dla Trójkolorowych, był to Twój pierwszy sezon w Europie. Jak zmieniła się Twoja gra od tego czasu?
Największą zmianą w mojej grze od tamtego czasu jest sfera mentalna – rozumienie koszykówki. W tym momencie mogę powiedzieć, że rozumiem tę grę. Nie tylko w nią gram, ale wiem dokładnie, o co w niej chodzi. To są rzeczy, które przychodzą z czasem i doświadczeniem. Możesz słuchać i wyciągać wnioski od trenerów, ale nie ma nic lepszego niż nauka przez doświadczanie. Tego typu rzeczy tworzą najlepszą wersję Ciebie. Natomiast takie aspekty jak zbiórka, wykończenie nad obręczą, energia czy komunikacja na parkiecie były ze mną przez całą karierę i to nigdy się nie zmieni.
Fot. Gazeta Wrocławska




































