Niefortunnie toczy się seria wyjazdowa koszykarzy Śląska Wrocław. W drugim z pięciu zaplanowanych spotkań na zakończenie sezonu zasadniczego „Trójkolorowi” odnieśli drugą porażkę – tym razem ulegli w prestiżowym meczu Anwilowi Włocławek 83:96.
Początek spotkania był bardzo wyrównany, a obie drużyny grały „kosz za kosz”. Dobre wejście w mecz zaliczył Jakub Urbaniak, zdobywając dwa celne rzuty, a trafienie zza łuku dołożył jego imiennik, Jakub Nizioł. Na krótki moment gospodarze wypracowali sobie minimalną przewagę dzięki dwóm rzutom za trzy Elvara Fridrikssona, jednak wrocławianie szybko odrobili te straty. Pierwsza kwarta była pokazem siły ofensywnej Anwilu – podopieczni trenera Ronena Ginzburga zanotowali w niej skuteczność z gry na poziomie aż 82%. W szeregach „Rottweilerów” błyszczał Leroy Buchanan, który w tej części meczu zdobył 17 punktów, w tym popisał się fenomenalną akcją „3+1”. Przez większość odsłony żadna ze stron nie potrafiła odskoczyć rywalowi, ale ostatecznie to włocławianie schodzili na przerwę po pierwszej kwarcie z prowadzeniem 33:27.
W drugiej kwarcie tempo meczu nieco spadło. Kibice nie oglądali już tak częstych trafień, za to obie ekipy poprawiły grę w defensywie. Udane wejście w tę część spotkania zaliczył Kyrell Luc – najpierw spektakularnie zablokował rzut Michała Michalaka, a chwilę później po indywidualnej akcji trafił z dystansu. To nie był koniec popisów w obronie, gdyż swój blok dołożył także Jarvis Williams, zatrzymując rzut Leroya Buchanana. Anwilowcy jednak nieustannie napierali, a po skutecznej akcji „2+1” Elvara Fridrikssona trener Ainars Bagatskis poprosił o czas. Choć Williams ponownie popisał się efektownym blokiem, obrona Śląska pozostawała nieszczelna, co zmusiło łotewskiego szkoleniowca do wzięcia kolejnej przerwy. Przyniosło to zamierzony efekt i w końcówce pierwszej połowy to trener Ginzburg musiał poprosić o timeout. Ostatnie minuty toczone były w szybkim tempie, z atakami sunącymi z obu stron. Gospodarze utrzymali jednak korzystny rezultat i schodzili do szatni przy wyniku 50:49.
Po zmianie stron to „Rottweilery” zaczęły dyktować warunki. Wrocławianie byli bezradni w ataku, a w obronie nie potrafili zatrzymać Fridrikssona, który rozpoczął kwartę od dwóch celnych trójek. Już po dwóch minutach o czas poprosił trener Bagatskis. Nie ostudziło to jednak zapału włocławian, u których celne rzuty z dystansu dołożyli Buchanan i Michalak. Śląsk starał się odpowiadać, m.in. trójką Kadre Graya, ale Anwil utrzymywał bezpieczny dystans. Dodatkowo „Trójkolorowi” zmagali się z problemami z faulami – zarówno zespołowymi (5 przewinień w 5 minut), jak i indywidualnymi (4. faul Ajdina Penavy). W końcówce odsłony „Wojskowi” zbliżyli się na cztery punkty, ale przed ostatnią kwartą na tablicy widniał wynik 73:67 dla Anwilu.
Czwarta część meczu rozpoczęła się od celnego trafienia Trevona Allena. Śląsk odpowiedział trójką Kadre Graya, a po kilku kolejnych udanych akcjach gości trener Ginzburg poprosił o przerwę, by uspokoić emocje. Wrocławian ponownie trapiły przewinienia – już po trzech minutach mieli na koncie 4 faule zespołowe, a Ajdin Penava po piątym błędzie musiał opuścić parkiet. Po kilku nieudanych akcjach w ataku i ponownym odskoczeniu ekipy z Kujaw, trener Bagatskis ponownie wezwał zawodników do siebie. Nie pomogło to jednak gościom – proste błędy i wysoka skuteczność Anwilu sprawiały, że przewaga gospodarzy rosła. Bardzo dobre zawody w końcówce rozegrał Tyler Wahl, zdobywając w tym okresie 9 punktów. Po stronie „Trójkolorowych” brakowało już pomysłu na grę, a ich akcje miały charakter pojedynczych zrywów. Na dwie minuty przed końcem trener WKS-u poprosił o ostatnią przerwę, ale Anwil był tego dnia poza zasięgiem, pewnie dowożąc dwucyfrowe prowadzenie do końcowej syreny.
Po stronie Śląska najlepiej pokazali się Kadre Gray (19 pkt, 6 as., 3 przechwyty), Jakub Nizioł (17 pkt, 3 zb.) i Jakub Urbaniak (12 pkt, 3 zb.). U gospodarzy należy wyróżnić Elvara Fridrikssona (24 pkt, 8 as.), Leroya Buchanana (27 pkt) i Tylera Wahla (double-double 11 pkt, 12 zb., 5 as.).
Śląsk przenosi się teraz do Torunia. Już we wtorek (28.04) naszych koszykarzy czeka zaległe spotkanie z 25. kolejki. W Arenie Toruń zagramy z lokalnymi Twardymi Piernikami.





































