Zastal Express zatrzymany! [RELACJA]

0

Twierdza Wrocław ponownie niezdobyta. WKS Śląsk Wrocław pokonał u siebie Zastal Zielona Góra 90:85.

Dla osób, którzy nie do końca wiedzą dlaczego taki tytuł – jest to nawiązanie do oprawy kibiców z Zielonej Góry, która prezentowała pociąg właśnie z takim napisem. A wracając do meczu – świetnie rozpoczął go Stefan Djordjević. W początkowej fazie spotkania Serb trafił aż 12 punktów z 19 całej drużyny Trójkolorowych. Ale twardo w to starcie weszli także zawodnicy gości. Zielonogórzanie grali twardo w obronie, ale popełniali także błędy, które między innymi wykorzystał Błażej Kulikowski przechwytując piłkę i będąc sam na sam z obręczą. Ostatecznie po premierowej kwarcie WKS prowadził 28:21.

I choć kolejne 10 minut celną trójką otworzył Kulikowski, tak były to jedyne punkty przez znaczną część kolejnej partii. Co innego w zespole Zastalu, którzy w cztery minuty odrobili praktycznie wszelkie straty, a trener Ainars Bagatskis był zmuszony do wzięcia przerwy. Impas przełamał Noah Kirkwood przymierzając z dystansu, a następnie rzutami wolnymi Jakub Nizioł, ale to goście powoli zbliżali się do wrocławian. A trafienie Andrzeja Mazurczaka zza łuku sprawiło, że został już tylko jeden punkt przewagi i Łotysz ponownie zatrzymał grę. Przez ostatnie sekundy obie ekipy szły łeb w łeb, a na przerwę z delikatną przewagą zeszli zielono-biali – 43:41.

Po powrocie na parkiet mimo zdobyczy zza linii 6,75m. Graya i Nizioła to goście byli minimalnie na plus. Publiczność podgrzał efektowny wsad Issufa Sanona, który jednocześnie dał sygnał do ataku. Punktowali Gray, Urbaniak i Djorjdević, a kolejny porywający dunk tym razem w wykonaniu Jakuba Nizioła dodatkowo pobudził trybuny Hali Orbita. Trener Arkadiusz Miłoszewski był zmuszony prosić o czas przy rezultacie +8 dla Śląska. Przerwa bardzo dobrze wpłynęła na gości, którzy serią 7-2 zmniejszyli straty do trzech oczek. Ostatnia odsłona przygotowała dla nas nie lada emocje, gdyż Trójkolorowi prowadzili zaledwie 66:64.

A były one widoczne już od samego startu – nie tylko pod względem punktowania, ale i pracy obu zespołów w obronie. Najpierw z półdystansu trafił Garrison, ale w odpowiedzi trójka Kulikowskiego, akcja 2+1 Ajdina Penavy i kolejna zdobycz z dystansu tym razem Kirkwooda i WKS był na +9. Po drugiej stronie parkietu z linii dwukrotnie trafił Szumert, ale Kanadyjczyk odpalił następną trójkę i trener Miłoszewski od razu zareagował czasem. Idąc dalej oglądaliśmy kryzys punktowy wśród graczy gospodarzy i przy wyniku 78:74 celna trójka Nizioła pozwoliła wziąć lekki oddech. Gdy Jakub Szumert zdobył kolejne dwa oczka przy rzucie za trzy faulowany był Kadre Gray. Rozgrywający wykorzystał wszystkie rzuty i ponownie widzieliśmy zastój Śląska, który przerwał szkoleniowiec z Łotwy. Na 40 sekund do końca było tylko +3 dla Trójkolorowych, ale przez przekroczony limit przewinień na linii stanął ponownie Kadre Gray i zwiększył przewagę do pięciu punktów. Wtedy trener Miłoszewski wziął przerwę by rozrysować akcję, która pozwalałaby złapać kontakt. Po wznowieniu gry Zastal rzucił się do ataku zbierając piłkę w ofensywie aż pięciokrotnie, ale żadna z prób nie trafiła do celu. Przy zbiórce w obronie faulowany Błażej Kulikowski wykorzystał oba rzuty wolne. W ostatnie cztery sekundy celnego lay-upa dołożył jeszcze Andrzej Mazurczak, ale na nic już się to nie zdało i 10. zwycięstwo wpadło na konto WKS-u.

Najlepszymi graczami Śląska byli Stefan Djordjević (16 pkt.), Kadre Gray (15 pkt., 6 as.) i Noah Kirkwood (15 pkt., 3 as.). Wśród zawodników z Zielonej Góry wyróżniali się Andrzej Mazurczak (double-double 22 pkt., 10 zb.) i Patrick Cartier (15 pkt.).

Przed Trójkolorowymi teraz kilka dni odpoczynku i kolejne spotkanie BKT EuroCupu. Do Hali Orbita przyjedzie Hapoel Midtown Jerozolima. Bilety na to starcie są dostępne na wks-slask.abilet.pl.

Tagi: hala orbitaOrlen Basket Ligarelacjazastal zielona góra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz

6 − 3 =