Dreszczowiec w stolicy! [RELACJA]

0

Po widowiskowym spotkaniu WKS Śląsk Wrocław pokonał po dogrywce Legię Warszawa 104:99 i zanotował swoje 16. zwycięstwo w ORLEN Basket Lidze.

Już w pierwszych akcjach po podrzucie było czuć gorącą atmosferę Derbów Wojskowych. Mecz otworzył Race Thompson, trafiając zza łuku, a w odpowiedzi przechwytem i wsadem popisał się Jakub Urbaniak. Początek starcia to przede wszystkim popisy Andrzeja Pluty, a po stronie wrocławian – Jakuba Urbaniaka i Stefana Djordjevicia. Po wyniku 13:8 dla legionistów żadna z ekip nie odskakiwała na więcej niż cztery punkty. W końcówce dobrze spisywali się Trójkolorowi, którzy nie tylko odrobili straty, ale także wyszli na prowadzenie za sprawą trójki Ajdina Penavy. Na kłopoty jednak Andrzej Pluta – rozgrywający gospodarzy charakterystycznym step-backiem celnie przymierzył zza łuku, dając kontakt. Kilka końcowych sekund wykorzystał Dominic Brewton i to warszawianie prowadzili po premierowych 10 minutach 25:24.

W kolejnych minutach od początku oglądaliśmy wymianę punkt za punkt, do momentu, gdy z dystansu trafił Noah Kirkwood. Wydawało się, że cztery oczka przewagi to sporo, ale mistrzom Polski wystarczyła niecała minuta, by sprowadzić wynik meczu do jednego posiadania. W połowie kwarty kolejna trójka – tym razem Błażeja Kulikowskiego – ale Ojars Silins nie pozostał dłużny, odpowiadając tym samym. Wówczas trener Bagatskis poprosił o przerwę. Po niej wynik przechylał się raz w jedną, raz w drugą stronę. Na ostatnie 30 sekund, przy +1 dla Śląska, ponowny kunszt w rzutach po odejściu pokazał Andrzej Pluta, który wyprowadził Legię na dwupunktowe prowadzenie do przerwy.

Drugą połowę dwoma trafieniami zza linii 6,75 m otworzyli Issuf Sanon i Jakub Urbaniak. W ciągu trzech minut oglądaliśmy zaledwie cztery oczka – wszystkie w wykonaniu legionistów – które doprowadziły do remisu. Wtedy ukraiński obwodowy Śląska po raz kolejny popisał się rzutem z dystansu. Następnie Shane Hunter trafił dwa rzuty wolne, a przechwyt i trójka Silinsa dały rezultat +2 dla gospodarzy. W dalszych fragmentach oglądaliśmy kilka trafionych rzutów z dystansu, a scenariusz był jasny: gdy Śląsk nadrabiał, Legia dokładała kolejne punkty, odjeżdżając na 4–5 oczek. Tak sytuacja wyglądała do ostatniej minuty – wtedy Noah Kirkwood najpierw zanotował akcję 2+1, a następnie, trafiając zza łuku, zmusił trenera Heiko Rannulę do wzięcia czasu. Ta przerwa poskutkowała faulem na Jayvonie Gravesie, który wykorzystał obie próby. Ostatnią akcję tej kwarty z dystansu wykończył Błażej Kulikowski, dając Trójkolorowym dwa oczka przewagi.

A początek czwartej odsłony był tylko przedsmakiem tego, co czekało nas dalej. Za sprawą wcześniej wspomnianego Kulikowskiego WKS utrzymywał kilkupunktowe prowadzenie. Po trzech minutach warszawianie zdołali jednak odrobić straty i kilkukrotnie oglądaliśmy zmianę prowadzenia – aż do ostatnich 60 sekund i remisu po 90. Najpierw akcję spod kosza wykończył Pluta, a po stracie Race Thompson wsadził piłkę z góry. Na 20 sekund przed końcem drużyna ze stolicy prowadziła +4, a trener Bagatskis wziął przerwę. Przy wybijaniu piłki faulowany był Jakub Nizioł, co poskutkowało jednym rzutem wolnym i ponownym wprowadzeniem piłki z boku. Wrocławianie pilnie potrzebowali trójki. Najpierw Sanon – nie trafił, ale zebrał Jakub Urbaniak, który oddał do kapitana Śląska, a ten z około ośmiu metrów doprowadził do remisu. W ostatniej akcji nie trafił Brewton i mieliśmy dogrywkę.

A w niej najpierw oglądaliśmy ponownie rywalizację punkt za punkt. Gdy warszawianie popełnili błąd 24 sekund, szybką kontrą zaatakował Jakub Nizioł, który podał do niepilnowanego Jarvisa Williamsa, a ten zdobył łatwe punkty spod obręczy. Tablica wskazywała 100:99, a przy wjeździe pod kosz Andrzeja Pluty ten został zablokowany właśnie przez Williamsa. W kontrze Jakub Nizioł efektownie wyłożył piłkę nad obręcz do Jakuba Urbaniaka, a temu nie pozostało nic innego, jak wpakować ją z góry. O przerwę musiał poprosić szkoleniowiec ekipy ze stolicy, ale po niej kolejnym niecelnym rzutem popisał się gracz Legii. Pozostało 15 sekund do końca, więc gospodarze musieli szybko faulować. Na linii stanął kapitan gości, który nie pomylił się ani razu. W ostatniej akcji warszawianie dwukrotnie rozpaczliwie szukali trójki, ale po zbiórce Noah Kirkwooda było już jasne, kto zwyciężył to spotkanie.

Najlepszymi graczami Śląska byli Stefan Djordjević (20 pkt, 8 zb.), Jakub Urbaniak (16 pkt, 8 zb.), Noah Kirkwood (15 pkt, 8 zb., 3 as.), Jakub Nizioł (15 pkt, 5 zb., 4 as.) i Issuf Sanon (double-double: 13 pkt, 11 as.). Wśród zawodników stołecznej drużyny wyróżniali się Andrzej Pluta (double-double: 24 pkt, 10 as.), Jayvon Graves (17 pkt, 5 zb.) oraz Dominic Brewton (16 pkt, 6 zb., 5 as.).

Przed WKS-em teraz powrót do domu – już w przyszłą niedzielę o godzinie 17:30 w Hali Orbita Trójkolorowi podejmą PGE Start Lublin. Bilety na to spotkanie są dostępne na wks-slask.abilet.pl.

Tagi: legia warszawaOrlen Basket Ligarelacjawyjazd

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz

pięć × 4 =