Za Śląskiem Wrocław trzy mecze sparingowe przed sezonem 2026/27. Choć wszystkie zostały rozegrane w niepełnym składzie, z pewnością można wyciągnąć z nich trochę pozytywów. Jednym z nich jest forma Anthony’ego Wrzeszcza, najlepiej punktującego we wrocławskim zespole. – Na pewno moja rola to będzie właśnie “strzelanie”, ale nie tylko to – mówi 22-letni Polak.
Wrzeszcz podpisał kontrakt z WKS-em już pod koniec czerwca. Urodzony w Kanadzie, ale dorastający w Gdyni zawodnik, ma być wzmocnieniem na pozycjach “2” i “1”. W sparingach młodzieżowy reprezentant Polski pokazał, że trener Franco może na niego liczyć. Oczywiście – to tylko mecze towarzyskie, rozegrane w mocno okrojonym składzie, ale Anthony regularnie dostarcza sporo punktów i bierze na siebie odpowiedzialność w końcówce akcji. – Na pewno czuję, że moja rola w tym sezonie to będzie właśnie “strzelanie”, co dość naturalne jako dla zawodnika z pozycji numer dwa – mówi Wrzeszcz. – Akcje toczą się szybko, bo tutaj mamy na to 24 sekundy, za oceanem miałem 30, więc na pewno dla mnie gra jest szybsza, akcje krótsze i jako gracze obwodowi mamy je kończyć – czy to “trójką”, czy rzutem za dwa. Oczywiście moja praca to nie tylko rzuty, sztab wymaga ode mnie również wielu innych rzeczy – dodaje 22-latek.
10 punktów z BK Opava, 21 z Science City Jena i 19 ze Slavią Praga. Średnio 16,6 pkt, do tego 8 “trójek” (53% skuteczności zza łuku) i celny rzut na wagę remisu na kilka sekund przed końcem sparingu w Jenie. Liczby mogą robić wrażenie, choć należy mocno podkreślić sparingowy charakter rozgranych spotkań i brak kilku graczy w rotacji w każdym z meczów. Najpoważniejszy przedsezonowy test przez Antkiem i całą drużyną już wkrótce – 10-11 września Śląsk zagra w niezwykle mocno obsadzonym turnieju w Londynie (London Lion, Żalgiris Kowno, Paris Basketball).


– Dobrze dogaduje się z trenerem, który “pcha mnie” w wielu aspektach do przodu, wyjaśnia jak lepiej rozumieć europejski basket i grać skuteczniej. Na razie wszystko mi się podoba, czuję, że dużo się uczę – choćby podczas analiz video, które trener przeprowadza dość często, tłumacząc sporo aspektów, choćby to jak być efektywnym w ofensywie – opowiada Wrzeszcz. Współpraca z trenerem Dannym Franco będzie kluczowa nie tylko dla niego, ale i całego zespołu.
Przed Śląskiem jeszcze wspomniany turniej w Londynie, a następnie trzy kolejne sparingi, już w Polsce. Zaś 30 września – początek zmagań w BKT Eurocup, gdzie pierwszym rywalem będzie Buducnost Podgorica. I to tam punkty oraz rzuty będą ważyć już bardzo dużo – a żeby je zdobywać, najpierw trzeba wywalczyć sobie miejsce i minuty na parkiecie. Konkurencja na obwodzie jest duża – Hickey, Luc, Parsons, Czerniewicz czy Kulikowski – oni wszyscy mogą “zabierać” czas Wrzeszczowi. Zdrowa rywalizacja jest w stanie przynieść jednak bardzo dobre skutki. – Dobrze mi się gra w Śląsku, są tu super chłopaki, choć oczywiście na miejscu nie mamy jeszcze całej drużyny. Przez ten miesiąc mogę powiedzieć, że i na parkiecie, i poza nim, dobrze dogaduje się z kolegami z zespołu. Wszyscy mamy ten sam cel, atmosfera w szatni jest bardzo dobra, nastawienie pozytywne. Dla mnie bardzo ważne są relacje poza boiskiem – bo te drużyny, które potrafią razem funkcjonować i rozmawiać poza parkietem, dochodzą najdalej – kończy Anthony Wrzeszcz.




































