POZNAJ TRENERA: Jakub Pendrakowski.

0

Choć ma niewiele ponad 30 lat, Jakub Pendrakowski zdążył już zdobyć doświadczenie na kilku szczeblach polskiej koszykówki.

Swoją trenerską drogę rozpoczynał w 2017 roku w Zniczu Basket Pruszków, a następnie w 2021 roku związał się z Polonią Warszawa, gdzie najpierw pracował jako asystent. W tej roli wywalczył z nią awans do 1 ligi, a w grudniu 2022 objął funkcję pierwszego trenera zespołu, gdzie z 19 zwycięstwami na koncie awansował do fazy play-off.

Miniony sezon był dla niego pierwszym na parkietach Polskiej Ligi Koszykówki. Teraz dołącza do sztabu Koszykarskiego Śląska Wrocław, gdzie będzie pełnił rolę asystenta trenera. O dotychczasowych doświadczeniach, pracy na najwyższym poziomie rozgrywkowym i powodach, dla których zdecydował się dołączyć do naszego klubu, porozmawialiśmy z Jakubem Pendrakowskim:

Poprzedni sezon był Twoim pierwszym na poziomie PLK. Co dała Ci praca na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i co z doświadczeń zdobytych w lidze chciałbyś wnieść do sztabu Śląska? Co przekonało Cię do dołączenia właśnie do naszego klubu?

“Pierwszy sezon w PLK był przede wszystkim sezonem nauki. Bardzo dużo nauczyłem się od trenera Roszyka. Pokazał mi wiele w zakresie, analizy wideo, scoutingu zawodników – przed sezonem jak i w jego trakcie, a także pracy indywidualnej z graczami. Dużo dowiedziałem się od niego o samej koszykówce. To człowiek, który bardzo dużo jej ogląda, ma bardzo duże doświadczenie, więc naprawdę można się od niego wiele nauczyć.

Bardzo dużo pokazał mi też trener Larkas, który uważam, że wprowadził do Polski trochę inną koszykówkę niż ta, z jakiej nasza liga jest znana. Dla mnie gra w taki sposób była nowym, ale bardzo rozwijającym doświadczeniem.

Myślę, że do sztabu Śląska mogę wnieść właśnie to inne spojrzenie na grę. Mam nadzieję, że będzie to wartość dodana dla naszego sztabu.

Ten sezon pokazał mi również grę na poziomie europejskim. Wcześniej nie miałem okazji grać z drużynami zza granicy, dlatego scoutowanie i przygotowywanie się do meczów z zespołami takimi jak Murcia czy Rostock, który również rywalizują w tym sezonie EuroCup, było dla mnie bardzo ciekawym doświadczeniem.

Jeśli chodzi o moje przyjście do Śląska, to kiedy dość nieoczekiwanie dowiedziałem się, że nie zostanę w Treflu, dostałem kilka ofert, nad którymi się zastanawiałem. Natomiast w momencie, kiedy zadzwonił pan Waldemar Łuczak, decyzja zapadła bardzo szybko. Uważam, że możliwość pracy w takim klubie i takiej organizacji jak Śląsk Wrocław to ogromne wyróżnienie. Pamiętam też, że kiedy graliśmy we Wrocławiu w zeszłym sezonie, ogromne wrażenie zrobiła na mnie atmosfera w hali. Miałem ciarki podczas prezentacji składu, gdy po każdym wyczytanym nazwisku kibice głośno krzyczeli „Śląsk!”. Jestem bardzo szczęśliwy, że dostałem taką możliwość i że taki klub chciał, abym dołączył do sztabu. Bardzo to doceniam, uważam, że trafiłem do świetnej organizacji – tak naprawdę jednej z najlepszych w Polsce. Wiem, że presja w Śląsku jest bardzo duża, ale cieszę się, że tu jestem i chcę walczyć o jak najwyższe cele.”

Jakim asystentem trenera jesteś? Za które elementy gry lubisz odpowiadać najbardziej – scouting, analizę wideo, pracę indywidualną z zawodnikami czy może jeszcze coś innego?

“Myślę, że jako asystent największą uwagę poświęcam analizie taktycznej. To właśnie ten aspekt koszykówki najbardziej mnie pociąga. Największą satysfakcję sprawia mi moment, kiedy nasze analizy wideo przynoszą efekty na boisku – kiedy uda się wybronić jakąś zagrywkę, ograniczyć najmocniejsze strony rywala dzięki scoutingowi albo wykorzystać match-upy, o których rozmawialiśmy z zawodnikami przed meczem.

Z takich mniej oczywistych rzeczy bardzo dużą wagę przywiązuję także do atmosfery w drużynie. Staram się spędzać dużo czasu na rozmowach z zawodnikami – nie tylko o koszykówce czy motywacji, ale również o zwykłych, codziennych sprawach. Lubię dbać o to, żeby w zespole panowała dobra atmosfera. To aspekt, o którym czasami się zapomina, a dla mnie jest naprawdę ważny.”

Pracowałeś już zarówno jako pierwszy trener, jak i asystent. Co z perspektywy asystenta uważasz dziś za swój największy atut?

“Uważam, że praca jako pierwszy trener bardzo procentuje później w roli asystenta. Po prostu wiesz, z czym mierzy się pierwszy trener. Tego spojrzenia może brakować, jeśli wcześniej nigdy nie pracowało się również w tej roli.

Dzięki temu jako asystent wiem, jakiego wsparcia może potrzebować pierwszy trener, bo pamiętam, czego sam potrzebowałem, kiedy prowadziłem zespół. Ta perspektywa bardzo dużo daje i pozwala lepiej postawić się w jego roli. Dzięki temu łatwiej przewidzieć, czego może potrzebować i jak najlepiej go wesprzeć.”

Rok temu zastąpiłeś w Treflu Radosława Soję, który przechodził do naszego klubu. Teraz historia zatoczyła koło – Radek wraca do Trefla, a Ty trafiasz do Śląska. Znacie się? Rozmawialiście przed tymi zmianami?

“Rzeczywiście, życie czasami pisze takie zabawne scenariusze. W poprzednim sezonie trafiłem do Trefla, kiedy trener Radek stamtąd odchodził, a teraz dołączam do Śląska, kiedy on wraca do Sopotu.

Znamy się oczywiście. Po moim ostatnim sezonie w pierwszej lidze trener Radek załatwił mi możliwość przyjazdu do Trefla na tydzień, żebym mógł zobaczyć, jak pracuje on i trener Tabak. Bardzo dużo się wtedy nauczyłem i jestem mu za tę pomoc bardzo wdzięczny.

Szczerze mówiąc, przed samym podpisaniem kontraktu w tym roku nie rozmawialiśmy, bo wszystko działo się bardzo szybko. Spotkaliśmy się dopiero później w Sopocie, kiedy byłem już dogadany ze Śląskiem. Bardzo ciepło wypowiadał się o klubie i atmosferze pracy, dlatego jestem bardzo podekscytowany możliwością pracy w Śląsku Wrocław i nadchodzącym sezonem.”

Tagi: Jakub Pendrakowskirozmowasezon 2026/27

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz

dziewiętnaście − 14 =