NBA Summer League oczami wrocławskiego dyrektora sportowego. Podsumowanie wyjazdu do Las Vegas.

0

Kilka dni temu informowaliśmy o wyjeździe Aleksandra Leńczuka do Las Vegas na NBA Summer League. Była to okazja nie tylko do obserwacji zawodników, ale również do spotkań z agentami, przedstawicielami klubów i osobami pracującymi na najwyższym poziomie światowej koszykówki.

Podsumował on dla nas swój wyjazd i opowiedział o najważniejszych obserwacjach, rozmowach oraz doświadczeniach zdobytych podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych.

NBA Summer League to miejsce, w którym spotyka się cały koszykarski świat. Co było dla Ciebie najważniejszym celem tego wyjazdu i na czym najbardziej się skupiałeś podczas pobytu w Las Vegas?

“Głównym celem mojego wyjazdu było przede wszystkim budowanie relacji z ludźmi pracującymi w sporcie – menedżerami, agencjami sportowymi, dyrektorami sportowymi i przedstawicielami innych klubów. To miejsce, w którym można spotkać ludzi z całego świata. Miałem również okazję dłużej porozmawiać z agentem Kuby Urbaniaka, co było dużym plusem tego wyjazdu.

Drugim głównym celem była obserwacja zawodników występujących w Summer League pod kątem ich ewentualnego pozyskania w przyszłości. Jesteśmy świadomi, że na tym etapie mają oni bardzo wysokie oczekiwania. Każdy marzy o grze w NBA, otrzymaniu kontraktu typu Exhibit 10 i możliwości pozostania w organizacji NBA.

Z czasem jednak sytuacja się zmienia. Wielu zawodników zaczyna dostrzegać, że nie otrzyma propozycji z NBA i wtedy otwierają się na inne kierunki. Dwa lata temu byłem na Portsmouth Invitational Tournament i dziś widzę, że zawodnicy, których tam obserwowałem, pojawiają się w ofertach przesyłanych przez agentów. Wierzę, że podobnie będzie z koszykarzami, którzy występowali w tegorocznej Summer League. Nawet jeśli nie w tym sezonie, to w kolejnym mogą pojawić się propozycje od menedżerów.

Taki był główny cel mojego wyjazdu – obserwacja zawodników, którzy w przyszłości mogliby dobrze odnaleźć się w europejskiej koszykówce i wzmocnić naszą drużynę.”

Miałeś okazję spotkać Brada Stevensa z Boston Celtics – jednego z bardziej rozpoznawalnych general menadżerów NBA. Czy udało się zamienić z nim kilka słów, czy przy tak napiętym harmonogramie skończyło się jedynie na wspólnym zdjęciu?

“Pana Breda Stevensa spotkałem podczas turnieju EYBL organizowanego przez Nike. To ogromne wydarzenie, w którym bierze udział około 500 drużyn, a mecze rozgrywane są jednocześnie na kilkudziesięciu boiskach. Skala organizacyjna tego turnieju naprawdę robi ogromne wrażenie.

W takich warunkach trudno jednak znaleźć przestrzeń na spokojną rozmowę. Wokół takich osób jak Brad Stevens, zawsze jest wielu ludzi, dlatego niełatwo przebić się i poświęcić chwilę na dłuższą wymianę zdań. Udało mi się jedynie namówić go na szybkie zdjęcie, bo to bardzo ciekawa postać.

Więcej czasu miałem natomiast na rozmowę z Jordim Fernándezem, pierwszym trenerem Brooklyn Nets. Spotkaliśmy się podczas treningu drużyny przed meczem Summer League. Zapytałem go, na co jako trener NBA zwraca największą uwagę podczas obserwacji zawodników i dlaczego sam jest obecny na Summer League.

Odpowiedział, że przede wszystkim obserwuje, jaki postęp zawodnik jest w stanie zrobić w jak najkrótszym czasie. To była bardzo ciekawa odpowiedź. Później mieliśmy jeszcze chwilę, żeby porozmawiać o koszykówce.”

Liga letnia to nie tylko koszykówka, ale również wzór organizacji dużego wydarzenia sportowego. Jak oceniasz całą otoczkę turnieju i czy dostrzegasz rozwiązania, które mogłyby znaleźć zastosowanie także w naszym klubie lub polskiej koszykówce?

“To bez wątpienia ogromne wyzwanie organizacyjne. W Polsce nie dysponujemy obiektem, który pozwalałby na organizację wydarzenia o takiej skali. Sama hala w Las Vegas nie jest może najnowocześniejszym technologicznie obiektem, ale jest bardzo funkcjonalna i dobrze spełnia swoje zadanie.

Zauważyłem również, że kibice przychodzili przede wszystkim dla konkretnych zawodników. Oczywiście było też sporo osób w koszulkach swoich drużyn, ale dużym zainteresowaniem cieszyły się przede wszystkim wschodzące gwiazdy, zwłaszcza zawodnicy wybrani z najwyższymi numerami w drafcie.

Myślę, że niektóre rozwiązania i organizacyjne niuanse można byłoby przenieść na polski grunt. Żeby jednak wyciągnąć z tego jak najwięcej, trzeba byłoby zobaczyć to wydarzenie od strony organizacyjnej i obserwować, jak funkcjonuje ono na co dzień.”

Po kilku dniach obserwacji meczów i rozmów z ludźmi z branży – co najbardziej Cię zaskoczyło lub zrobiło największe wrażenie podczas tegorocznej NBA Summer League?

“Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak wielu ludzi koszykówki gromadzi to wydarzenie w jednym miejscu. Można tam spotkać bardzo wiele osób działających w branży koszykarskiej i z częścią z nich porozmawiać na tematy, które po prostu nas interesują.

Spodobała mi się też otwartość tych ludzi. Podchodzą do siebie, witają się i rozmawiają o koszykówce. To robi naprawdę dobre wrażenie.

Zaskoczyła mnie również liczba osób, które przewijają się przez to miejsce. Oprócz samej Summer League, czyli wszystkich drużyn NBA, zawodników i sztabów szkoleniowych, odbywają się także treningi oraz dni pokazowe organizowane przez agencje.

Dzięki temu można w krótkim czasie zobaczyć naprawdę dużą liczbę zawodników pod kątem przyszłego sezonu i zyskać bardzo dobre rozeznanie na rynku. Co ważne, można zobaczyć ich na żywo, a czasem także z nimi porozmawiać. To stawia klub w zupełnie innym miejscu, jeśli chodzi o późniejsze decyzje i ewentualne negocjacje.”

Tagi: Aleksander Leńczukrozmowasezon 2026/27

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz

osiem + osiemnaście =