Po serii bolesnych porażek Śląsk Wrocław powrócił na zwycięską ścieżkę w rozgrywkach ORLEN Basket Ligi. W wyjazdowym starciu w Zielonej Górze zespół „Trójkolorowych” pokonał miejscowy Zastal 80:76.
Obie drużyny rozpoczęły spotkanie od celnych rzutów zza łuku – na „trójkę” Błażeja Kulikowskiego błyskawicznie odpowiedział Jakub Szumert. Równie skuteczny z dystansu był Jayvon Maughmer, który chwilę później dołożył swoje trafienie za trzy punkty. Obie ekipy bardzo dobrze weszły w mecz po ofensywnej stronie parkietu, a szczególnie imponowała ich skuteczność z dystansu. W pierwszej odsłonie Zastal trafiał zza łuku ze skutecznością 5/12, podczas gdy Śląsk zanotował bezbłędne 3/3. Mecz toczył się w niezwykle wysokim tempie, a prowadzenie zmieniało się wielokrotnie. Na 3 minuty przed końcem kwarty, przy dwupunktowej przewadze gospodarzy i kilku chaotycznych minutach, o czas poprosił nowy trener „Trójkolorowych”, Jacek Winnicki. Po przerwie obie drużyny szły „łeb w łeb”. Świetnie dysponowany strzelecko był Kadre Gray – Kanadyjczyk w pierwszych 10 minutach rzucił aż 11 punktów. Kwarta zakończyła się wysokim remisem 29:29, a warto podkreślić, że Śląsk trafił w tej odsłonie wszystkie 12 rzutów z gry.
Po krótkiej przerwie intensywność spotkania nie spadła. Nadal oglądaliśmy wyścig dwóch rozpędzonych ofensywnie zespołów, choć tempo było nieco niższe niż w pierwszej części. Mimo kilku nieudanych akcji, atak WKS-u funkcjonował bardzo dobrze, a ciężar punktowania rozłożył się na kilku zawodników. Podobnie sytuacja wyglądała w zespole z Zielonej Góry, gdzie zawodnicy trenera Arkadiusza Miłoszewskiego również dzielili się odpowiedzialnością w ataku. Końcówka kwarty przyniosła wolniejszą grę – obie ekipy szukały bardziej wyrachowanych rozwiązań. Mimo to żadna ze stron nie była w stanie odskoczyć rywalowi na więcej niż pięć punktów. Tuż przed przerwą zza łuku trafili Ajdin Penava i Jakub Nizioł, dzięki czemu Śląsk schodził do szatni przy prowadzeniu 49:47.
W drugą połowę lepiej weszła ekipa Zastalu, która dzięki dwóm skutecznym akcjom szybko odzyskała prowadzenie. Wrocławianie mieli spore kłopoty ze zbiórką w obronie – gracze trenera Winnickiego w całym meczu pozwolili zielonogórzanom na aż 17 zbiórek w ataku. Mimo to, dzięki pięciu punktom Kadre Graya, „Wojskowi” odrobili straty. Poprawa gry w defensywie w połączeniu z fenomenalną celnością Błażeja Kulikowskiego sprawiła, że na 4 minuty przed końcem trzeciej odsłony Śląsk prowadził ośmioma punktami. Zmusiło to trenera Miłoszewskiego do wzięcia przerwy. Mimo solidnej postawy Zastalu, to goście byli lepsi w tej części meczu i przed ostatnią kwartą prowadzili 67:62. W ostatniej akcji tej odsłony lay-up kapitana gospodarzy, Andrzeja Mazurczaka, został efektownie zablokowany przez Ajdina Penavę.
Na samym początku czwartej kwarty ostatni dopuszczalny faul przed wykluczeniem popełnił Patrick Cartier. Po około minucie pierwsze punkty rzutem za trzy zdobył Aleksander Wiśniewski. Na parkiecie widoczny był spadek formy ofensywnej zawodników Zastalu – Śląsk znacznie częściej powstrzymywał rywali przed celnymi rzutami. „Trójkolorowi” również zmagali się z pewną nieskutecznością, ale utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie. Zastal w tej części meczu był kompletnie bezradny w ataku, raz po raz obijając obręcz wrocławian. W całej ostatniej kwarcie zielonogórzanie rzucili zaledwie 14 punktów. Zawodnicy Jacka Winnickiego systematycznie zwiększali przewagę, a żelazna obrona Śląska wytrzymała do końcowej syreny. Mimo nerwowej końcówki i niewielkiego zbliżenia się gospodarzy, „Wojskowi” wygrali całe spotkanie 80:76.
W drużynie Trójkolorowych najlepiej zaprezentowali się Kadre Gray (20 pkt, 7 as., 6 zb.), Błażej Kulikowski (14 pkt 4/5 za 3) i Jarvis Williams (10 pkt, 6 zb.). Po stronie gospodarzy wyróżnili się Jakub Szumert (double-double 12 pkt, 10 zb.), Andrzej Mazurczak (15 pkt, 8 as.) i Conley Garrison (11 pkt, 5 as., 5 zb.).
Ostatnie spotkanie przed play-offami czeka nas już w środę, 6.05. O godzinie 19:00, w delegacji na Podkarpaciu podejmiemy Miasto Szkła Krosno.





































