Koszykarze Śląska Wrocław nie zdołali przełamać przedłużającej się serii porażek. W Arenie Toruń „Trójkolorowi” ulegli Twardym Piernikom 106:113.
Obie drużyny niezwykle skutecznie weszły w to spotkanie. W pierwszych minutach brakowało udanych akcji w defensywie, przez co zarówno torunianie, jak i wrocławianie zdobywali punkt za punktem. Z czasem zaczęła się jednak uwydatniać przewaga gospodarzy, którzy stopniowo odjeżdżali podopiecznym trenera Ainarsa Bagatskisa. Prym w zespole „Pierników” wiódł Tayler Persons – amerykański rozgrywający już w pierwszej odsłonie zapisał na swoim koncie 9 punktów. Wrocławianie, podobnie jak w poprzednich starciach, mieli spore problemy w obronie. Gdy na trzy i pół minuty przed końcem kwarty gospodarze trafiali ze skutecznością 71% (10/14 z gry) i uciekli na dziewięciopunktowe prowadzenie, trener Bagatskis poprosił o czas. Przerwa poprawiła dyspozycję gości, którzy ruszyli do odrabiania strat, lecz po pierwszej części meczu to Toruń prowadził 31:30.
Po krótkiej przerwie Śląsk nie zwalniał tempa i dzięki punktom Błażeja Kulikowskiego szybko wyszedł na prowadzenie. Chwilę później przewagę podwyższył Kyrell Luc, jednak podopieczni trenera Srdjana Suboticia błyskawicznie otrząsnęli się z chwilowego letargu i w zaledwie dwie minuty wypracowali sześciopunktową nadwyżkę. Torunianie nie utrzymali jednak tej dyspozycji na długo – seria strat i błędów w ataku pozwoliła zawodnikom WKS-u odzyskać inicjatywę. O chaosie w ofensywie gospodarzy najlepiej świadczy fakt, że w pierwszej połowie zanotowali aż 10 strat. Zmusiło to trenera Suboticia do wzięcia przerwy, ale „Wojskowi” utrzymali swój rytm. Po efektownym alley-oopie Jakuba Nizioła do Jakuba Urbaniaka trener gospodarzy ponownie, zaledwie półtorej minuty później, musiał prosić o czas. Świetną formę strzelecką prezentował Błażej Kulikowski, który zakończył połowę z 9 punktami (3/4 zza łuku). Po stronie „Pierników” do walki zagrzewał Mateusz Szlachetka (15 pkt w pierwszej połowie). Choć tuż przed zejściem do szatni gospodarze złapali wiatr w żagle, „Trójkolorowi” dowieźli prowadzenie 57:56.
Na początku trzeciej kwarty tempo meczu spadło, a obie ekipy zaczęły grać bardziej wyrachowaną koszykówkę. Lepiej w tych warunkach odnaleźli się goście, powiększając przewagę m.in. dzięki „trójce” Jakuba Urbaniaka. Szybko jednak spotkanie wróciło do „ustawień fabrycznych” – ponownie oglądaliśmy festiwal rzutów i błędów. Szczególnie widoczne było to u torunian, którzy w tej części meczu dołożyli do swojego licznika kolejne 8 strat. Przez większość kwarty Śląsk utrzymywał prowadzenie, choć „Pierniki” nie pozwalały rywalom na bezpieczny odskok. Przy siedmiopunktowej przewadze „Wojskowych”, na trzy i pół minuty przed końcem odsłony, trener Subotić wziął przerwę na żądanie. Po niej dwa razy z rzędu zza łuku trafił Tayler Persons, co z kolei zmusiło trenera Bagatskisa do wezwania zawodników do siebie. Torunianie utrzymali formę rzutową do końca kwarty, a Aljaz Kunc celnym rzutem za trzy wyprowadził swój zespół na prowadzenie 81:79.
W ostatniej części meczu torunianie zanotowali kilka udanych akcji, ale dzięki celnym rzutom Błażeja Kulikowskiego oraz Issufa Sanona „Trójkolorowym” udało się wyrównać stan meczu. Mimo świetnych zawodów w wykonaniu Szlachetki i Personsa, Śląsk trzymał się blisko, a bezlitosny zza łuku Kulikowski ponownie skarcił rywali. Oba zespoły szły łeb w łeb, a prowadzenie zmieniało się co chwilę. Na cztery i pół minuty przed końcem „Pierniki” odskoczyły na 5 punktów, na co błyskawicznie zareagował trener Bagatskis. Tym razem przerwa przyniosła efekt odwrotny do zamierzonego – podopieczni trenera Suboticia, dzięki skutecznym akcjom Personsa i Kunca, powiększyli przewagę do 8 „oczek”. „Wojskowi” walczyli do samego końca, ale torunianie nie pękli i w nerwowych okolicznościach dowieźli zwycięstwo.
W zespole Śląska należy wyróżnić Kadre Graya (21 pkt, 3 zb.), Issufa Sanona (25 pkt, 7 as., 5 przechwytów) oraz Błażeja Kulikowskiego (15 pkt). Po stronie gospodarzy najlepiej pokazali się Tayler Persons (30 pkt, 6 as., 5 zb.), Mateusz Szlachetka (20 pkt, 3 as., 3 zb.) i Aljaz Kunc (20 pkt, 7 zb.).
Przed Śląskiem ostatnie dwa mecze fazy zasadniczej, oba na wyjeździe. Następne spotkanie odbędzie się w Zielonej Górze, gdzie w niedzielę, 3 maja o godzinie 12:30, wrocławianie zmierzą się z miejscowym Zastalem.





































