Sto punktów pod choinkę! [RELACJA]

0

W zaległej 1. kolejce ORLEN Basket Ligi WKS Śląsk Wrocław pokonał Dziki Warszawa 109:100. Tym samym Święta Bożego Narodzenia wrocławianie spędzą na pozycji wicelidera naszej ekstraklasy.

Ekipa ze stolicy z dużą energią i szybkością w zagrywkach weszła w to spotkanie. Bardzo utrudniało to obronę Trójkolorowych, przez co Dziki często wymuszały przewinienia pod obręczą – nie raz trafiając do kosza. Po drugiej stronie jednak WKS starał się utrzymywać wynik w okolicy remisu – w tym przypadku główne role grali Kadre Gray i Jakub Nizioł. Kanadyjczyk najpierw zanotował akcję 2+1, a już chwilę później kapitan gospodarzy także miał dodatkowy rzut wolny, ale przy trafieniu zza łuku. Po tym oglądaliśmy chociażby świetną asystę Nizioła do Djordjevicia zakończoną wsadem Serba. Nad obręczą latał także Issuf Sanon i dzięki tym akcjom Śląsk wyszedł na prowadzenie, a o czas poprosił trener Marco Legovich. Po nim obie drużyny szły łeb w łeb, ale ostatnie sekundy należały do przyjezdnych, który wygrali tę odsłonę 32:28.

W kolejnej goście starali się jeszcze bardziej przyspieszać tempo. Duża w tym zasługa Rivaldo Soaresa na spółkę z Łukaszem Frąckiewiczem, którzy sprawili, że to Ainars Bagatskis musiał wziąć czas, gdy jego zespół był całkowicie pogubiony w defensywie. W połowie kwarty warszawianie odjechali już na +6, ale trójka Jakuba Urbaniaka i punkty Kirkwooda znów dały kontakt. Gdy jednak Soares zanotował serię 4-0 Łotysz po raz kolejny przerwał grę. Czas zadziałał z opóźnionym zapłonem, gdy Rivaldo i Horton zanotowali kolejne pięć oczek z rzędu i gdy zrobiło się +10 Kadre Gray był faulowany przy rzucie z dystansu i wykorzystując wszystkie rzuty wolne minimalnie zmniejszył straty. Dodatkowo kolejną akcję 2+1 otrzymali gracze WKS-u, a konkretniej Djordjević, który zamienił ją na trzy punkty. Pomimo utrzymującego się siedmiopunktowego prowadzenia trener Dzików także poprosił o przerwę. Tuż przed samą syreną zza łuku przymierzył jeszcze Błażej Kulikowski i na przerwę schodziliśmy z rezultatem 54:50 dla gości.

W drugiej połowie oglądaliśmy zupełnie inny zespół Trójkolorowych. Rozpoczęła się ona od akcji and1 Noah Kirkwooda, a następnie z rogu boiska za trzy trafił Jakub Nizioł i to wrocławianie wyszli na prowadzenie. Drużyna ze stolicy już od samego początku miała kłopoty z faulami – przede wszystkim Soares i Frąckiewicz. Gospodarze postanowili to wykorzystać, ale wtedy ciężar punktowania spadł na barki świetnego w tym meczu Hortona, którzy trzymał Dziki w okolicach remisu. Wtedy jednak trójka Kirkwooda i niepilnowany Djordjević wyprowadzili Śląsk na +5 i o czas poprosił Włoski trener. Po nim rzuty wolne miał Landrius wykorzystując oba, a w odpowiedzi celny wolny Kulikowskiego, punkty spod obręczy Kirkwooda i 2+1 Graya sprawiły, że było już 75:66 dla Trójkolorowych. Ale jak trwoga to do Hortona – rzekliby kibice z Warszawy, gdy Amerykanin wymusił faul przy rzucie zza łuku i wykorzystał wszystkie próby z linii. Po drugiej stronie jednak Kirkwood kolejny raz przycelował z dystansu, a po wolnych Kamińskiego WKS miał jeszcze 1,9 sekundy do końca partii. Kadre Gray zdecydował się na podanie przez całe boisko do Stefana Djordjevicia, a ten z półdystansu trafił o tablicę równo z syreną.

Ostatnia kwarta to ofensywne widowisko z obu stron. Głównie jednak punktowali Trójkolorowi. Trafiał Sanon zza linii 6,75m., Gray z faulem gości czy Djordjević spod obręczy. Przy wyniku 94:80 trener Legovich musiał interweniować. Wynik jednak oscylował w okolicach czternastopunktowej przewagi Śląska, a po drodze jeszcze faul techniczny otrzymała ławka gości. Kadre Gray nie wykorzystał rzutu wolnego, ale zrobił to Stefan, który przypieczętował pierwszą setkę w tym sezonie ORLEN Basket Ligi. Przed samym końcem wdarły się niewymuszone błędy wśród gospodarzy, ale gwóźdź w postaci przechwytu i wsadu przybił Gray. Wynik tego meczu ustalił celną trójką Tahlik Chavez.

Najlepszymi graczami wrocławskiej drużyny byli Kadre Gray (23 pkt., 4 zb., 11 as.), Stefan Djordjević (21 pkt., 7 zb.) i Noah Kirkwood (17 pkt., 3 zb., 4 as.). Wśród Dzików wyróżniali się Landrius Horton (27 pkt., 6 zb.) i Rivaldo Soares (17 pkt., 2 zb.).

Wszystkim czytającym tę relację życzymy zdrowych, wesołych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia, a na hali widzimy się już 26go, gdzie w Hali Stulecia czeka na nas szlagier Polskiej Ligi Koszykówki – Śląsk zmierzy się z Anwilem Włocławek. Bilety na to spotkanie są jeszcze dostępne na wks-slask.abilet.pl.

Tagi: Dziki Warszawahala orbitaOrlen Basket Ligarelacja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz

dziewięć − dwa =