Tak się reaguje na porażki! Śląsk Wrocław doskonale odpowiedział na dwa pierwsze przegrane mecze w sezonie i w świetnym stylu pokonał we Włoszech Dolomiti Energie Trento 94:81. Liderami drużyny byli Parsons (17 pt) i Robinson (15 pt).
Wrocławianie do starcia z ćwierćfinalistą poprzedniej edycji EuroCup przystępowali po dwóch niezwykle dotkliwych porażkach – najpierw lepsza okazała się Buducnost Podgorica, a następnie Arka Gdynia. Inauguracyjne mecze przegrane różnicą ponad 20 punktów, historia bezpośrednich starć z Trento, siła gospodarzy – przed rozpoczęciem spotkania wydawało się, że wszystko przemawia za włoskim zespołem. Wydarzenia na parkiecie potoczyły się jednak zupełnie inaczej…
Śląsk od początku grał z energią i szybkością, prowadząc od pierwszej akcji i zaskakując rywala dynamicznymi atakami. Na początku spotkania świetnie punktował Parsons, następnie prym przejął Moore, by wreszcie kilka oczek z rzędu rzucił Egbunu. Gospodarze ratowali się ofensywnymi zbiórkami i ponowieniami, często trafiając zza łuku. Trener Franco umiejętnie zarządzał drużyną i każdy gracz, wchodząc z ławki, dawał od siebie coś ekstra – by wymienić choćby kilka świetnych przyspieszeń Luca, czy trójki Sternickiego i Kulikowskiego. Po celnym rzucie Scruggsa zrobiło się nawet 50:31! Śląsk grał bardzo efektownie, mnóstwo razy wsadzając piłkę do kosza z ogromną energią i do przerwy prowadził 15 punktami.
Wydawało się, że jedyną nadzieją dla Trento jest odmiana gry i zaskoczenie rywali czymś po zmianie stron. Trzecia kwarta nie wskazywała jednak, by coś takiego miało miejsce – przez większą część Śląsk kontrolował grę i utrzymywał prowadzenie, znów osiągając w pewnym momencie +19. Około trzy minuty przed końcem tej części meczu coś się jednak we wrocławskiej maszynie zacięło, gospodarze zdobyli kilka punktów z rzędu, nabrali wiary w powrót do meczu i zmniejszyli stratę do zaledwie 6 oczek. Na szczęście Śląsk nie stracił zimnej krwi, gdy przeciwnik niebezpiecznie się zbliżył i w czwartej kwarcie znów odskoczył, nie pozwalając rywalom doprowadzić do nerwowej końcówki. Doświadczenie Robinsona, dwie trójki Hickeya, ostra walka Egbunu pod koszem, dobre decyzje Nizioła – każdy dokładał swoją cegiełkę i w efekcie powstał okazały “budynek” – zwycięstwo w Trento. Śląsk triumfował 94:81.


Najlepiej punktującymi w szeregach zwycięzców był Malik Parsons (17 pt, 4b), 15 oczek dorzucił Devin Robinson (6 zb), a po 11 punktów zapisali Nizioł i Egbunu (6 zbiórek). Aż pięciu zawodników (również Hickey) zaliczyli dwucyfrową liczbę punktów. Śląsk imponował w statystykach przechwytów (16:5), zaliczył też wyraźnie mniej strat (11:24). Cieszyć mogą 22 asysty, nieco martwić – zbiórki przegrane 31:45. Wszystkie statystyki dostępne TUTAJ.
Przed Śląskiem teraz powrót do Wrocławia po długiej podróży (wyjazd w sobotę, powrót w środę), a już za chwilę… kolejny mecz w delegacji. W sobotę WKS zmierzy się z KING Wilki Morskie Szczecin. Kilka dni później, w środę, 14 października, domowe starcie z Napoli Basketball w 3. kolejce BKT EuroCup.
Dolomiti Energia Trento – Śląsk Wrocław 81:94 (22:28, 13:22, 26:19, 20:25)
Trento: Olivari 17 (4), Bileglow 16 (2), Bayehe 13 (1), Brown Jr 11 (2), Brown 10 (1), Niang 6, Medina 4, Mawugbe 2, Forray 2, Cattapan
Śląsk: Parsons 17, Robinson 15 (1), Nizioł 11, Egbunu 11, Hickey 10 (2), Scruggs 9 (1), Moore 8, Sternicki 5 (1), Luc 5, Kulikowski 3 (1)




































