Trafieniem za trzy Kadre Graya w ostatnich sekundach WKS Śląsk Wrocław wyrwał zwycięstwo w Warszawie nad Dzikami 82:81.
Mocnym uderzeniem rozpoczęli to spotkanie Trójkolorowi. Mimo pierwszych minut, które oscylowały w okolicach remisu, w kolejnych graczom Ainarsa Bagatskisa „siedziała” trójka – trafiali Nizioł, Sanon czy Coleman-Jones. Dodatkowo skutecznie penetrowano strefę podkoszową Dzików, a także wpadały rzuty z półdystansu. Nad koszem standardowo latał Jakub Urbaniak, a Aleksander Wiśniewski dołożył pięć oczek notując między innymi akcję 2+1. Rzutem równo z syreną kończącą premierową odsłonę Noah Kirkwood dołożył dwa oczka i Śląsk prowadził 31:22.
Kanadyjczyk także otworzył kolejne 10 minut – tym razem zza łuku. W odpowiedzi jednak warszawianie zanotowali serię 5-0 i łotewski szkoleniowiec musiał poprosić o czas. Zawodnicy ze stolicy powoli zbliżali się do wrocławian. Przez pewien czas utrzymywało się 5-7 oczek przewagi jednak kolejna sekwencja gospodarzy sprawiła, że zrobiło się tylko +3. Ale gdy rywale się zbliżali tak WKS skutecznie odpowiadał chociażby za sprawą wsadu Jakuba Urbaniaka. Cała druga partia wyglądała właśnie w ten sposób – seria gospodarzy i ponowna ucieczka gości. Aż do ostatnich dwóch minut kiedy to Dziki po trójce Grzegorza Kamińskiego wyszli na prowadzenie. Podobnie jak wcześniej ostatnią akcję tej kwarty miał Kirkwood, który celnym floaterem wyprowadził wrocławian na dwa oczka przewagi.
Po powrocie na parkiet świetny fragment miał Kadre Gray. Rozgrywający dorzucił cztery punkty z rzędu dając (przynajmniej przez chwilę) bezpieczne +6. Z czasem zaczynało się robić co raz bardziej nerwowo. Szybko odgwizdywane faule, przewinienie techniczne dla ławki Śląska, ale mimo to okolice sześciu oczek prowadzenia. Aż do ponownych ostatnich 120 sekund – Landrius Horton rzutami wolnymi doprowadza do remisu. Łącznie w tym czasie Dziki oddały pięć celnych wolnych i to oni prowadzili przed finałową kwartą.
I tak też było przez znaczną część tego fragmentu meczu. Zaczęło się od kolejnych rzutów z linii gospodarzy, a w odpowiedzi mocnym wsadem Angela Nuneza. Gdy jednak Rivaldo Soares przymierzył z dystansu o przerwę poprosił trener Bagatskis. Cenne sekundy upływały, a Dziki utrzymywały bezpieczne 5-7 oczek przewagi. Wtedy po dobitce Jakuba Urbaniaka i punktach z wolnych Graya udało się złapać kontakt. Na półtorej minuty do końca spotkania i trafieniach Łukasza Frąckiewicza Dziki były na +5. Wtedy jeden rzut wolny trafił Urbaniak, a następnie piąte przewinienie zapisał Dontay Caruthers. Noah Kirkwood dołożył dwa oczka, ale na zegarze pozostało zaledwie 10 sekund. Trzeba było faulować. Szybkie przewinienie, na linii Ben Vander Plas, który przestrzelił obie próby i w osiem sekund Issuf Sanon ścinając pod kosz podał na obwód do niepilnowanego Kadre Graya, a Kanadyjczyk na sekundę do końca dał zwycięstwo wrocławianom.
Najlepszymi graczami Śląska byli Kadre Gray (23 pkt., 3 as.), a także Jakub Urbaniak (double-double 13 pkt., 12 zb.) i Noah Kirkwood (13 pkt., 7 zb.). Wśród zawodników ze stolicy wyróżniali się Landrius Horton (21 pkt., 8 zb.) oraz Grzegorz Kamiński (14 pkt., 4 zb.).
Trójkolorowi wracają teraz do Wrocławia na spotkanie w BKT EuroCupie. Do Hali Stulecia przyjedzie Aris Saloniki trenera Igora Milicicia. Zapraszamy już we wtorek 20 stycznia o godzinie 19:00. Bilety są dostępne na wks-slask.abilet.pl.



































