Nieudany start Koszykarskiej Domówki [RELACJA]

0

W pierwszym z czterech spotkań rozgrywanych we Wrocławiu Śląsk przegrał z Kingiem Szczecin 83:80.

Początek starcia wyglądał bardzo podobnie do tego w Salonikach. Trójkolorowi pudłowali z czystych pozycji spod samej obręczy, natomiast goście z minuty na minutę powiększali swoje prowadzenie. Po ponad trzech minutach King prowadził 8:2 i trener Bagatskis poprosił o pierwszą przerwę. W rezultacie dwukrotnie punktował Stefan Djordjević, ale to duet Gielo – Popović budował przewagę gości i przy wyniku 15:6 łotewski szkoleniowiec ponownie przerwał grę. To lekko pobudziło wrocławian, którzy za sprawą rzutów wolnych Kadre Graya i trójki Tymoteusza Sternickiego zmniejszyli straty do czterech oczek. Swoje pierwsze punkty dopisał w tym meczu także Jakub Nizioł, a po premierowej odsłonie szczecinianie prowadzili 21:16.

W kolejnej części swoje zdobycze zapisali ponownie Stefan Djordjević, a także Noah Kirkwood. W odpowiedzi celnym lay-upem popisał się Tomasz Gielo, ale po tych punktach trener Maciej Majcherek wziął czas. Po upływie kolejnych minut gra gości lekko zwolniła, a do akcji wkroczył duet Sanon – Kirkwood i zrobiło się -2. Po drugiej stronie jednak niepilnowany za łukiem był Czech Ondrej Hustak, który przymierzył z dystansu. Następnie celny wsad Żołnierewicza i łatwe punkty spod samej obręczy Gielo sprawiły, że King ponownie zbudował sobie bezpieczne prowadzenie – tym razem 11-punktowe. Na dwie minuty do końca kibice oglądali dwukrotne efektowne wsady Jareda Colemana-Jonesa po asystach Kadre Graya. Po nich polski trener Wilków wziął przerwę. Do końca kwarty punktowali już tylko Trójkolorowi i na przerwę schodziliśmy z rezultatem 42:37 dla przyjezdnych.

Po powrocie na parkiet oglądaliśmy podobny początek, co w pierwszej partii. Pięć minut później wrocławianie zaczęli jednak dobrze naciskać rywali w obronie i to poskutkowało kilkoma ich stratami, niecelnymi rzutami lub błędami 24 sekund. Przez blisko trzy minuty King nie potrafił znaleźć drogi do kosza, a WKS powoli wracał do tego pojedynku. Wszystko za sprawą Jakuba Urbaniaka i Noah Kirkwooda. Kanadyjczyk miał świetną końcówkę trzeciej kwarty, w której zdobył cztery punkty w zaledwie 30 sekund. Ostatnie 10 minut szykowało nam sporo emocji, gdy tablica wyników pokazywała już tylko cztery oczka przewagi gości.

A w trakcie pierwszej minuty oglądaliśmy aż siedem punktów – cztery zdobyte przez szczecinian i trójkę Błażeja Kulikowskiego. Kolejne trafienia w tej kwarcie zdobył Przemysław Żołnierewicz, a w odpowiedzi kolejne trafienie z dystansu zawodnika Śląska – tym razem Kadre Graya. Wtedy to za dyskusję z sędziami Jakub Urbaniak otrzymał faul techniczny, a rzut wolny wykorzystał Jeremy Roach. Po nim Kuba pokazał się kibicom z bardzo dobrej strony efektownie pakując piłkę z góry. Chwilę później obrona WKS-u się całkowicie rozjechała i osamotniony Tomasz Gielo pod obręczą łatwo wykończył akcję – wtedy trener Bagatskis poprosił o czas. Ostatnie pięć minut zaczęło się od prostego wykończenia Roacha. Następnie pierwszą trójkę trafił Noah Kirkwood. Po dobrej obronie w kontrze Kanadyjczyk ponownie przycelował z dystansu, a już parę sekund później za sprawą trzeciego trafienia zza łuku Śląsk wyszedł na prowadzenie, a polski trener Kinga zatrzymał grę. Na ostatnie 90 sekund swój fragment miał Jeremy Roach, który zdobył aż sześć punktów w niecałe półtorej minuty. Do tego Popović łatwo przepchnął Colemana-Jonesa i ostatnią przerwę wykorzystał trener Trójkolorowych. Przenosząc piłkę na drugą stronę parkietu szybką trójkę trafił Issuf Sanon, jednak przy wyprowadzaniu piłki faulował Jovana Novaka, a ten trafił jeden z dwóch rzutów wolnych. Ponowna sytuacja miała miejsce po rzutach wolnych Graya. Rozgrywający spudłował drugi rzut, ale to goście zebrali piłkę i Ukrainiec ponownie popełnił przewinienie. Tomasz Gielo trafił tylko raz z linii, a na ostatnie 13 sekund Sanon oddał szalony rzut na remis z okolicy 9m., ale przestrzelił i to szczecinianie wygrali czwarty mecz ligowy z rzędu.

Najlepszymi graczami Śląska byli Noah Kirkwood (23 pkt., 4 zb.) i Kadre Gray (15 pkt., 3 zb., 8 as.). Wśród zawodników Kinga wyróżniali się Jeremy Roach (24 pkt., 4 as.) i Tomasz Gielo (24 pkt., 8 zb.).

Przed WKS-em kolejne starcie w Hali Orbita. Do Wrocławia przyjedzie nie mająca jeszcze zwycięstwa w BKT EuroCupie ekipa z Hamburga.

Tagi: hala orbitaking szczecinOrlen Basket Ligarelacja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz

17 − 4 =