Niesamowity Travis, zwycięski Śląsk!

0

Mamy decidera! WKS Śląsk Wrocław pokonuje Enea Zastal BC Zielona Góra, doprowadzając tym samym do starcia numer 5. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu Trójkolorowi wygrali 87:80 w Hali Stulecia, a 33 punkty zdobył niesamowity Travis Trice. Wszystko rozstrzygnie się w sobotę 30 kwietnia o godzinie 20:30 w Zielonej Górze!

Po pewnym poniedziałkowym zwycięstwie 95:68 przyszła pora na starcie numer 4. Stawka wciąż była taka sama, bo jedna porażka eliminowała Trójkolorowych i kończyła ich przygodę w play-offach na ćwierćfinale. Mimo tego dominacja w trzecim spotkaniu na pewno dodała wrocławianom pewności siebie i wiary we własne umiejętności. Śląsk rozpoczął drugie starcie w Hali Stulecia dokładnie w tym samym składzie:  Travis Trice, Łukasz Kolenda, Jakub Karolak, Kerem Kanter i Martins Meiers.

Goście rozpoczęli spotkanie od trafienia Nemanji Nenadicia, ale już chwilę później odpowiedział z dystansu Travis Trice. Amerykanin nie zamierzał się zatrzymywać i potrzebował zaledwie pięciu minut na dorzucenie dwóch kolejnych trójek. Do jego trafień punkty dodali także Karolak i Kanter, co skutkowało komfortowym prowadzeniem Śląska przez większą część pierwszej kwarty.

Show należało jednak do rozgrywającego, który przed zejściem z boiska popisał się jeszcze akcją 2+1. Trener Urlep dokonał czterech zmian, aby chwilę później 3 punkty dorzucił jedyny pozostały z pierwszej piątki, Łukasz Kolenda. Zmiany po obu stronach wyszły jednak na niekorzyść wrocławian. Goście zaczęli się rozkręcać i w końcówce kwarty zdołali nawet wyjść na prowadzenie. Po trafieniu Jarosława Zyskowskiego w ostatnich sekundach pierwsze 10 minut zakończyło się wynikiem 26:25 dla Zastalu.

Początek drugiej kwarty nie przyniósł wyraźnych zmian w grze obu zespołów. Goście zdołali powiększyć przewagę do czterech punktów, ale pod oba koszami dominowała nieskuteczność. Po dwóch minutach na parkiet powrócił starszy z braci Trice i bardzo szybko potwierdził swoją wartość. Trafienie z dystansu i asysta pozwoliły Śląskowi wrócić na prowadzenie. Zielonogórzanie wznosili się jednak na wyżyny swoich umiejętności, a dwa trafienia z bardzo trudnych pozycji tylko to potwierdziły.

Problemem wrocławian była niska skuteczność akcji, w których rzutów nie oddawał starszy z braci Trice. Amerykanin trafiał niemal wszystko, ale gdy nie był w stanie wypracować sobie dogodnej pozycji, zagrywka zwykle kończyła się niepowodzeniem. W ostatnich minutach pierwszej połowy nieco odmienił to Kolenda, wykorzystujący rzuty wolne i skutecznie wjeżdżając pod kosz. Całość musiał zakończyć jednak Travis, który w niespełna 15 minut zdobył 28 punktów przy skuteczności 7/8 za trzy (!) i zapewnił Śląskowi prowadzenie 48:46.

Druga połowa zaczęła się powoli z obu stron – zarówno jedni, jak i drudzy mieli problemy z wykreowaniem dogodnych pozycji rzutowych. Goście byli w stanie ponownie wyjść na prowadzenie, ale Trójkolorowi cały czas utrzymywali się za ich plecami. Ważne trafienia Kantera, Karolaka i Travisa nie pozwoliły Zastalowi odskoczyć na więcej niż 6 punktów.

Szybko przekroczony limit fauli gości dał wrocławianom kilka ważnych podejść do linii rzutów wolnych, dzięki którym Kanter przywrócił Śląsk na prowadzenie. Finałowym trafieniem w trzeciej kwarcie była jednak trójka Devyna Marble’a, dająca gościom prowadzenie 68:67 przed ostatnimi dziesięcioma minutami.

Początek czwartej kwarty należał do Aleksandra Dziewy. Reprezentant Polski zdobył 6 punktów, popisując się przy tym akcją 2+1 i wyprowadzając Śląsk na pięciopunktowe prowadzenie. Goście cały czas pozostawali w grze i mimo kolejnych trafień Dziewy i Ramljaka, wynik pozostawał otwarty. Nasz numer 11 się jednak nie zatrzymywał, a kluczowym momentem całej kwarty wydawał się popełniony właśnie na nim faul niesportowy gości.

Dziewa wykorzystał oba rzuty wolne oraz zdobył punkty w tym samym posiadaniu. Nie minęło zbyt dużo czasu, a środkowy Trójkolorowych dorzucił jeszcze trafienie z dystansu. Były to ostatnie punkty wrocławian w meczu, a goście nie byli już w stanie odrobić strat. Dziewa w czwartej kwarcie zdobył 15 z 20 punktów Śląska, a jego heroizm pozwolił zamknąć to spotkanie i zapewnić rozstrzygające starcie numer 5!

Trójkolorowi nie zagrali tak dobrze w defensywie, jak w poniedziałek, ale po raz kolejny byli lepsi na tablicach od zielonogórzan (41-34). Cała drużyna zasługuje na pochwałę, ale wyróżnić należy kilka nazwisk. Najlepszy na parkiecie był bez wątpienia Travis Trice. Rozgrywający Śląska zdobył 33 punkty oraz 7 asyst i absolutnie zachwycał wszystkich swoją grą w pierwszej połowie. W drugich dwudziestu minutach nie dochodził do tylu sytuacji rzutowych, ale umożliwiał trafianie kolegom z zespołu. Niesamowitą czwartą kwartę rozegrał Aleksander Dziewa. Jego postawa w końcówce tak naprawdę zapewniła Śląskowi zwycięstwo, a przecież Olek dopiero wraca po niedawnej kontuzji! Trzeba także wspomnieć o Keremie Kanterze, który na przestrzeni całego spotkania dorzucił 16 bardzo ważnych punktów.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa. Wiedzieliśmy, że Zastal się nie podda i po słabym poniedziałkowym meczu dzisiaj pokażą charakter. Zaczęliśmy bardzo dobrze w ataku, ale nieco zaspaliśmy pod koniec pierwszej kwarty. Dzięki bardzo dobrej obronie w ostatniej części gry wygraliśmy to spotkanie. Bardzo się cieszymy, ale przed nami jeszcze daleka droga do półfinału – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Śląska, Andrej Urlep.

To nie koniec tej niezwykle emocjonującej rywalizacji – można powiedzieć, że to dopiero jej początek, bo wszystko zaczyna się od nowa. Decydujące spotkanie numer 5 już w sobotę 30 kwietnia w Zielonej Górze o godzinie 20:30. Jedziemy po awans! Hej Śląsk!

Udostępnij:

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz