Kociewskie Diabły znów lepsze

0

Mecz z SKS-em Starogard Gdański był dla młodych Trójkolorowych kolejnym ważnym spotkaniem w walce o playoffy. Drużyna z Kociewia jest bezpośrednim rywalem Trójkolorowych w wyścigu o TOP 8. Niestety wrocławianie musieli grać w bardzo okrojonym składzie, co skrzętnie wykorzystali gospodarze, którzy finalnie wygrali 98:81.

„Młode Wilki Śląska” rozpoczęły mecz kilkoma rzutami z dystansu, ale ani jeden nie znalazł drogi do kosza. Jeden z nich zakończył się jednak skuteczną dobitką Szymona Walskiego, która wyprowadziła wrocławian na prowadzenie. Środkowy Śląska dobrze zaczął spotkanie, gdyż przez 5 minut tylko on punktował w drużynie Trójkolorowych. Brakowało skuteczności ze strony innych zawodników Dusana Stojkova, ale odmienił to skutecznym layup’em Miłosz Góreńczyk. Nie wystarczyło to jednak na utrzymanie prowadzenia, ponieważ gospodarze weszli w rytm i złapali luz w ofensywie. Próbował jeszcze raz Góreńczyk, ukąsił też z półdystansu Jan Wójcik, ale gospodarze nie próżnowali. Tymczasem Trójkolorowi trafiali rzadko, przez pierwsze 10 minut tylko 6/22 rzuty z gry. W  efekcie finalnie Kociewskie Diabły wygrały ćwiartkę 23:15.

Obraz gry niespecjalnie zmienił się na początku drugiej partii. Na jedno trafienie Wójcika, gospodarze odpowiedzieli trzykrotnie i szybko wyszli na prowadzenie 30:17. Dopiero przerwa na żądanie trenera Stojkova odmieniła zespół z Wrocławia. Po wznowieniu rywalizacji, punkty szybko zdobył Marchewka, a w kolejnej akcji trójkę dorzucił Kacper Gordon. To, co uległo największej poprawie po przerwie to jednak gra w obronie. Gospodarze w wielu akcjach nie trafiali bądź gubili piłkę. W defensywie natomiast często faulowali, przez co Trójkolorowi stawali na linii rzutów wolnych. Świetny fragment Śląska przypieczętował Marchewka, który zakończył solowy rajd efektownym wsadem i doprowadził do remisu 32:32. Zmusiło to trenera Kociewskich Diabłów do poproszenia o przerwę. W kolejnych minutach gra toczyła się punkt za punkt, a dla Śląska trafiali Wójcik, Gordon czy Maksymilian Zagórski. Wrocławianie byli w stanie w końcu wyjść na prowadzenie, gdy szybką kontrę skutecznie wykończył Gordon. Gospodarze ponownie doprowadzili do remisu, gdy 2 na 3 rzuty wolne wykorzystał Bartłomiej Karolak. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się dość niespodziewanym wynikiem 42:42.

Początek trzeciej kwarty opiewał w skuteczne akcje z obu stron. Na trafienia gospodarzy odpowiadali Wójcik i z dystansu Marchewka. Niestety w kolejnych atakach Trójkolorowi się gubili, a te pomyłki bezlitośnie wykorzystały Kociewskie Diabły. Po kilku skutecznych akcjach wyszli oni na 13-punktowe prowadzenie 60:47. Trójkolorowi musieli sobie radzić bez rozgrywającego, po tym jak boisko opuścił Gordon, wyłapując swój czwarty faul w meczu. Gospodarze całkowicie kontrolowali przebieg meczu, bez problemu dochodzili do sytuacji rzutowych i skutecznie grali w defensywie. Wrocławianie przegrali trzecią kwartę 34:14, a przed ostatnią partią mieliśmy wynik 76:56.

W czwartej kwarcie obraz gry się nie odmienił. Gospodarze nadal byli skuteczni, a Trójkolorowi pierwsze punkty zdobyli dopiero po dwóch minutach, gdy z dystansu trafił Gordon. Rozgrywający Śląska poszedł za ciosem i w kolejnych dwóch akcjach zdobył 5 oczek, co zmniejszyło stratę wrocławian z 24 na 16 punktów. W kolejnych atakach trafiali Walski i Wójcik, ale przewaga gospodarzy była zbyt duża, aby jeszcze im zagrozić. Nie pomogła nawet fantastyczna gra Gordona, który trafiał na 75% skuteczności. Ostatecznie TBS Śląsk II Wrocław przegrywa w Starogardzie Gdańskim 81:98.

Wynik końcowy zdawał się być rozstrzygnięty już na początku ostatniej ćwiartki. Wojskowi grali w szóstkę, a cztery faule na koncie miał jedyny zdrowy rozgrywający – Kacper Gordon. Mimo tego podjęliśmy rękawicę, a „Gogi” rzucił aż 15 oczek i częściowo udało odrobić się straty. Trójkolorowym stopniowo kończyło się jednak paliwo, a na ławce trudno było szukać zmienników. Ostatecznie gospodarze zasłużenie wygrali to spotkanie 98:81.

W Starogardzie Gdańskim trener Stojkov nie mógł skorzystać z Sebastiana Bożenko, Pawła Strzępka, Igora Kozłowskiego i Macieja Bendera – wszyscy wymienieni są kontuzjowani. Z kolei juniorzy starsi rozpoczęli w środę turniej finałowy Mistrzostw Polski. Ze składu wypadł też Aleksander Leńczuk, któremu we wtorek urodziło się dziecko. TBS Śląsk II wciąż zachowuje szanse na awans do play-off, ale przed nami arcytrudne mecze. Między innymi z walczącymi o mistrzostwo ligi Górnikiem Wałbrzych i Sensation Kotwicą Kołobrzeg. Jeśli jednak w następnych kolejkach rotacja wróci do „normalności”, możemy jeszcze pobić się o czołową ósemkę. Gramy do końca, hej Śląsk!

Udostępnij:

Tagi: 25. kolejkaKociewskie DiabłyrelacjaSKSstarogard gdańskitbsTBS Śląsk II Wrocławwks

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz