Bolesna porażka z Metropolitans

0

Śląsk Wrocław przegrał z Boulogne Metropolitans 92 59:74 w 11. kolejce 7DAYS EuroCup. Trójkolorowi toczyli zacięty bój z liderem ligi francuskiej aż do trzeciej kwarty, w której paryżanie wykorzystywali wszystkie błędy Śląska. O końcowym wyniku przesądziła nieskuteczność gospodarzy, szczególnie przy rzutach z dystansu, gdzie wynosiła ona zaledwie 16%. Wojskowi nadal mają na swoim koncie zaledwie jedną wygraną w europejskich rozgrywkach.

Mecz z drużyną z Paryża miał być dla Śląska jedną z ostatnich szans na pozostanie w grze o play-offy. Trójkolorowi przed rozpoczęciem spotkania mieli zaledwie 10 punktów po dziewięciu meczach. Wygrana w Hali Stulecia zmniejszyłaby stratę do ósmego Hamburga do dwóch punktów; przeciwnik jednak nie był łatwy, bo paryżanie są obecnie najmocniejszą siłą ligi francuskiej. WKS wyszedł na parkiet w składzie Travis Trice, Kodi Justice, Ivan Ramljak, Aleksander Dziewa i Martins Meiers.

Śląsk świetnie rozpoczął spotkanie, wykorzystując wszystkie sytuacje na początku pierwszej kwarty. Po trafieniach Trice’a, Dziewy i Meiersa WKS wyszedł na prowadzenie 9:4. Stanowcza gra w defensywie, ale także nieskuteczność paryżan, pozwalały Trójkolorowym utrzymywać przewagę. Goście wykorzystali zaledwie jeden z czterech pierwszych rzutów wolnych, na co odpowiedział Dziewa, nie myląc się w tej samej sytuacji, podwyższając wynik na 13:5. Trener gości był zmuszony do poproszenia o przerwę, która dała oczekiwany skutek. Jego drużyna zmniejszyła stratę do dwóch punktów, ale na ich poczynania świetnie opowiedział Justice, wykorzystując wszystkie trzy rzuty wolne. Paryżanie jednak konsekwentnie punktowali i coraz lepiej grali w defensywie, aż w końcu doprowadzili do wyrównania. Zmusiło to Andreja Urlepa do poproszenia o przerwę, a po niej dla Śląska punktował już tylko Trice. Amerykanin wykorzystał cztery rzuty wolne, a pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 20:20.

Na początku drugiej partii po obu stronach dominowała nieskuteczność. Zdołał ją przerwać Kerem Kanter, a chwilę później jego wyczyn powtórzył Meiers. Następnie swoje pierwsze punkty zdobył Jakub Karolak, trafiając zza łuku. Trójkolorowi nie byli jednak w stanie uciec z wynikiem, aż w końcu goście wyszli na prowadzenie 30:29. Nie trwało ono jednak zbyt długo, ponieważ chwilę później przypomniał o sobie Dziewa w świetnej akcji pod koszem. Chwilę później podkoszowy Śląska popisał się znakomitą asystą, którą na punkty zamienił wsadem Ivan Ramljak. Wynik do przerwy ustalił Trice, a Trójkolorowi prowadzili 35:34.

Po wznowieniu gry obraz gry nie uległ oczekiwanej zmianie i wciąż dominowała nieskuteczność po obu stronach. Trójkolorowi do czasu odpierali ataki paryżan, ale nie byli w stanie wykorzystać swoich sytuacji. Przez to w ostatecznym rozrachunku goście wyszli na prowadzenie 43:39, a trener Urlep poprosił o przerwę. Po wznowieniu gry Wojskowi punktowali wyłącznie z rzutów wolnych, a to nie wystarczało do odrobienia strat. Goście otrzymywali wiele szans po kolejnych faulach Śląska i utrzymywali prowadzenie. Nadzieję przed ostatnią kwartą dał Kanter, wykorzystując swoją siłę pod koszem, tym samym ustalając wynik na 45:53 przed czwartą partią.

Trójkolorowi dobrze rozpoczęli końcowe 10 minut, głównie za sprawą Cyrila Langevine’a i Łukasza Kolendy. Rozgrywający, do wzorcowo wykonanych rzutów wolnych, dołożył trzecią w tym spotkaniu trójkę Śląska. Goście byli jednak w stanie odpowiedzieć na każde punkty gospodarzy i utrzymywali bezpieczną przewagę. Paryżanie zwiększyli tempo wraz z upływającym czasem, a najwięcej sukcesów przynosiły im rzuty z dystansu. Kolejne trafienia Davida Michineau doprowadziły do wyniku 74:56. Ostatnie słowo w spotkaniu należało do Kantera, który akcją „2+1” ustalił wynik spotkania na 59:74.

Trójkolorowi we wtorkowy wieczór zbyt często marnowali sytuacje rzutowe, przez co nie byli w stanie dotrzymać tempa paryżanom. Zaledwie 16% skuteczności z dystansu i 40% za dwa obrazuje problemy, z jakimi mierzyli się podopieczni Andreja Urlepa w tym spotkaniu. Goście w drugiej połowie wykorzystywali kolejne błędy Wojskowych i pozostawali skrupulatni w obronie. Najwięcej (11) punktów zdobył dla Śląska Travis Trice, a Kerem Kanter do 9 punktów dołożył aż 14 zbiórek.

– W pierwszej połowie spudłowaliśmy zbyt wiele łatwych lay-upów, a po przerwie nasza skuteczność jeszcze się pogorszyła. Włożyliśmy w to spotkanie bardzo dużo energii, wciąż wracamy do siebie po przypadkach koronawirusa w naszej drużynie. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będziemy wyglądać lepiej, poprawimy skutecznośc i uda nam się wygrać kilka starć w EuroCupie – komentował na pomeczowej konferencji prasowej trener Śląska, Andrej Urlep.

Śląsk po tym spotkaniu ma 11 punktów na koncie w tabeli grupy A, a do 8. miejsca traci 3 oczka. Kolejne spotkanie w ramach tych rozgrywek Trójkolorowi rozegrają 2 lutego, gdy do Wrocławia przyjedzie zespół Turk Telekom. Wcześniej w Hali Stulecia czekają nas jeszcze dwa hitowe spotkanie Energa Basket Ligi – w piątek o 20:00 zmierzymy się z Grupa Sierleccy Czarnymi Słupsk, a w niedzielę o 17:30 rozegramy zaległy mecz z Arged BM Stalą Ostrów Wielkopolski. Bądźcie z nami przy Wystawowej – bilety czekają na was w serwisie Abilet.pl i na naszej stronie internetowej w zakładce „KUP BILET”. Hej Śląsk!

Udostępnij:

Tagi: 7DAYS EuroCupAndrej UrlepBoulogne Metropolitans 92eblenerga basket ligaEuroCupplkrelacjaśląskwksWKS Śląsk Wrocławwrocław

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz