Wrocławianie pokonali na wyjeździe King Wilki Morskie Szczecin (82:69), a spotkanie skomentowali Danny Franco i Anthony Hickey.
Danny Franco: Chcę powiedzieć, że jestem bardzo dumny z mojej drużyny, bo zagraliśmy trzecie wyjazdowe spotkanie w ciągu sześciu dni. Byliśmy jednak w stanie zrobić to na odpowiednio wysokim poziomie i zagrać dobrze z naprawdę mocnym przeciwnikiem. King pokazał się z dobrej strony w poprzednich meczach – czy to ligowym, czy pucharowym. Weszliśmy w ostatnią kwartę meczu zmęczeni, ale to były nasze najlepsze minuty w meczu. Pokazaliśmy mnóstwo determinacji, by wygrać to spotkanie.


Anthony Hickey: Mieliśmy w sobie pokorę po porażce w pierwszym spotkaniu polskiej ligi i dziś na pewno wyglądaliśmy znacznie lepiej. Spodziewaliśmy się naprawdę trudnej batalii i tak było, ale byliśmy razem, graliśmy jak drużyna. Dźwignęliśmy to wyzwanie i w czwartej kwarcie zamknęliśmy to spotkanie. W trakcie meczu, gdy przeciwnik miał swoją serię, my byliśmy cierpliwi, spokojni i potrafiliśmy odpowiedzieć. Szczecin miał sporo zbiórek w ofensywie, co nieco utrudniało nam to spotkanie, ale jako cała drużyna przeciwstawiliśmy się temu i zrobiliśmy swoje w końcówce. Spudłowałem kilka rzutów, ale trener potrafi powiedzieć “ok, dobra robota, to była dobra decyzja” – takie rzeczy mają znaczenie. Zarówno szkoleniowiec, jak i koledzy z drużyny, nakręcali mnie, żebym grał swoje i można powiedzieć, że w jakimś stopniu to bym mój wieczór, ale jestem pewny, że następnym razem może być kogoś innego, a najważniejsze jest to, jak wyglądamy jako zespół.




































