Kwarta jak ze snu daje wygraną w Szczecinie | Relacja

0

Wyrównane 30 minut i pokaz umiejętności Śląska w ostatniej kwarcie – tak w skrócie wyglądało starcie WKS-u z Kingiem Wielki Morskie w Szczecinie. Podopieczni Danny’ego Franco zwyciężyli 82:69, a najlepiej punktującymi byli Hickey, Scruggs i Robinson. Pierwsze ligowe zwycięstwo to dobry prognostyk przed środowym starciem z Napoli Basket w BKT EuroCup.

Oba zespoły przystępowały do meczu opromienione zwycięstwem w europejskich rozgrywkach – Wilki Morskie pokonały Nitra Blue Wings w FIBA Euro Cup, zaś Trójkolorowi Energię Dolomiti Trento w BKT EuroCup. Różnica polegała na tym, że King oba te spotkania grał u siebie, Śląsk – na wyjeździe. Szczecinianie wcześniej równie pozytywnie rozpoczęli rozgrywki ligowe – pokonali Twarde Pierniki w Torunie. WKS, jak pamiętamy, uległ w Gdyni.

Na starcie w Szczecinie trener Danny Franco ponownie nie zdecydował się skorzystać z Kyrella Luca, który ponownie jak mecz z Arką spędził poza kadrą meczową, choć razem z drużyną. Bardzo wyrównana pierwsza kwarta, wygrana przez gości jednym punktem, zwiastowała  mecz “na styku”. Druga odsłona rozpoczęła się od dominacji podopiecznych trenera Majcherka, którzy wygrali ten fragment 12:3 i zbudowali pewną zaliczkę. Świetnie szło Kingowi zatrzymanie dwóch najlepszych strzelców Śląska z ostatnich spotkań – Robinson i Parsons w pierwszej połowie zdobyli w sumie ledwie pięć oczek. Wynik “trzymał” jednak Paul Scruggs ze wsparciem centrów – Isaiha Moore’a i Johna Egbunu. W dużej mierze dzięki ich rzutom do przerwy to Śląsk prowadził – 41:35.

Zmiana stron nie przyniosła zmiany obrazu meczu – to znaczy nadal spotkanie było bardzo wyrównane, a żadna ze stron nie była w stanie wypracować większej przewagi. W szeregach gospodarzy błyszczał Przemysław Żołnierewicz, który potwierdził wysoką formę na początku tego sezonu. Do spółki z Sehnalem wyprowadzili oni gospodarzy na prowadzenie przed ostatnią częścią gry. Tę jednak lepiej rozpoczęli wrocławianie – głównie za sprawą duetu Anthony Hickey&Błażej Kulikowski. Celne rzuty, przechwyty, chłodna głowa i ambitna walka tego duetu pozwoliła Trójkolorowym na nieco spokojniejszą grę w ostatnich fragmentach spotkania. Swoje pod koszem dołożył Egbunu, a gdy zza łuku “wypalił” Hickey, Śląsk prowadził już 73:59! Po tym ciosie gospodarze już się nie podnieśli, a WKS koncertową czwartą kwartą zapewnił sobie pierwsze ligowe zwycięstwo – ostatecznie 82:69.

Znów świetnie, zwłaszcza w drugiej połowie, w szeregach Śląska zagrał Hickey (17 pt, 4 zb, 4as), najlepszy mecz w barwach WKS-u zaliczyli Scruggs (14 pt, 6 zb, 2 as) oraz Egbunu (12 pt, 5 zb). Robinson dołożył do tego 14 pt i 8 zb. Na pochwałę zasługuje z pewnością Kulikowski – dwie celne trójki i dobre zagrania w kluczowych momentach budowania przewagi. Drużynowo – goście z Wrocławia rzucali z większa skutecznością, zaliczyli więcej przechwytów czy bloków, ale znów mniej (choć niewiele mniej) zbiórek (40:44). Statystyki TUTAJ.

Kolejne spotkanie WKS rozegra już w środę – o godz. 19 w Hali Orbita wrocławianie podejmą Napoli Basket w trzeciej kolejce BKT EuroCup. Bilety TUTAJ.

King Wilki Morskie Szczecin – Śląsk Wrocław 69:82 (17:18, 18:23, 20:12, 14:29)

King: Żołnierewicz 16, Chassang 14 (1), Sehnal 11 (3), Porter 11 (3), Witliński 5, Gielo 4, Reynolds 4 (1), Kostrzewski 4, Mccaffery

Śląsk: Hickey 17 (2), Scruggs 14 (2), Robinson 14, Egbunu 12, Moore 8, Kulikowski 6 (2), Parsons 5 (1), Nizioł 6, Sternicki, Wrzeszcz

Tagi: King Wilki Morskie Szczecinplkplrelacjasezon 2026/27

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz

12 − 4 =