Energa Basket Liga

1965

1970

1977

1979

1980

1981

1987

1991

1992

1993

1994

1996

1998

1999

2000

2001

2002

W pogoni za play-offami

0

Po 18 kolejkach Energa Basket Ligi Śląsk Wrocław zajmuje siódme miejsce w tabeli i coraz śmielej myśli o awansie do fazy play-off, w której ostatni raz grał blisko pięć lat temu. W 19. rundzie spotkań wrocławian czeka jednak trudna przeprawa z jedną z czołowych ekip tabeli – Asseco Arką Gdynia. Początek meczu w niedzielę o 17:30; transmisja w Polsacie Sport Extra.

18 meczów, dziewięć zwycięstw, dziewięć porażek, bilans punktowy 1586:1541 – taki dorobek daje na ten moment siódme miejsce w tabeli EBL. Miejsce, które można zawdzięczać przede wszystkim znakomitej postawie zespołu w ostatnich tygodniach. Początek 2020 roku jest bowiem dla wrocławian wybitnie udany.

Z ośmiu ostatnich spotkań wygraliśmy aż sześć! W pokonanym polu zostawiliśmy w tym czasie Stal Ostrów Wielkopolski, Legię Warszawa, Astorię Bydgoszcz i swoich trzech ostatnich rywali – HydroTruck Radom, MKS Dąbrowa Górnicza oraz Kinga Szczecin. Trzy zwycięstwa z rzędu to też statystyka warta odnotowania. Jest to bowiem najlepsza seria Śląska w tym sezonie. Ba, na najwyższym poziomie rozgrywek WKS ostatnio taką serię miał… blisko pięć lat temu!

Poprzednie trzy lub więcej spotkań z rzędu na ligowym szczycie udało się wygrać w końcówce fazy zasadniczej sezonu 2014/2015. Wtedy między 13 marca a 15 kwietnia triumfowaliśmy w sześciu kolejnych starciach. Do tamtej wiosny możemy wracać z małym uśmiechem na ustach, bo wtedy też ostatni raz graliśmy w fazie play-off. Jeśli drużyna zdoła utrzymać wysoką dyspozycję z ostatnich dwóch miesięcy, to ten wynik prawdopodobnie uda się powtórzyć.

Pojedyncze mecze nie powinny rzutować na postrzeganie zespołu w kontekście całego sezonu. Jednak taka postawa, jak w ostatnim spotkaniu z Kingiem Szczecin – szczególnie w ostatniej jego kwarcie – powoduje, że serce rośnie i pojawia się w nim duża nadzieja na pozytywne zakończenie kampanii 2019/2020. Przypomnijmy więc: po trzech kwartach gospodarze z zachodniopomorskiego prowadzili czterema punktami, a na początku czwartej ta przewaga wzrosła nawet do siedmiu oczek. Kolejne minuty były jednak popisem naszej drużyny, która odrobiła straty z nawiązką, bo mecz zakończyła zwycięstwem… 92:77! Czyli aż 15 punktami różnicy, co w przypadku równego bilansu na koniec sezonu pozwoli nam wyprzedzić Kinga w tabeli (szczecinianie wygrali w Orbicie 10 punktami). Podobnie jest w przypadku HydroTrucku Radom, innego bezpośredniego rywala w walce o play-offy, z którym wygraliśmy oba bezpośrednie starcia.

– Nowy trener, Oliver Vidin, dał nam dodatkową energię – mówi Kamil Łączyński. – Początek jego pracy nie był taki, jaki sobie zakładaliśmy. Ciężko jednak trenowaliśmy, zazwyczaj dwa razy dziennie, sporo graliśmy pięć na pięć i to przyniosło efekty. Trener wymusza na nas agresywną grę, bez względu na to, czy ktoś występuje na pozycji rozgrywającego, czy centra. Staramy się ciągle naciskać na zawodnika z piłką, a energię z obrony przekazywać do ataku. W ofensywie po prostu wykorzystujemy swoje najmocniejsze strony – każdy wie, co potrafi na parkiecie robić najlepiej. Trener pcha nas do tego i dostosowuje zagrywki do naszych umiejętności.

Rewanż za pierwszą rundę sezonu 2019/2020 udał się więc wyśmienicie. Śląsk ma jednak jeszcze przed sobą sporo rachunków do wyrównania. Chociażby z Asseco Arką Gdynia, która będzie naszym najbliższym ligowym rywalem. Ekipa z Pomorza też dała nam się we znaki na jesieni, kiedy to po niezwykle wyrównanym spotkaniu i emocjonującej końcówce zdołała wyszarpać ledwie dwupunktowe zwycięstwo w Orbicie. Wtedy o naszej przegranej 83:85 zdecydowały punkty zdobyte przez Devonte Upsona 5 sekund przed końcem spotkania.

Po 18 meczach Arka plasuje się na czwartej pozycji w tabeli, ale pozostaje jednym z kandydatów do tytułu mistrza kraju – strata do czołówki jest niewielka, a i tak wszystko rozstrzygnie się w play-offach. Gdynianie odpadli już z rozgrywek EuroCup (ostatnie miejsce w grupie D z bilansem 3-7) i w pełni mogą skupić się na Energa Basket Lidze. Na krajowym podwórku po kilku niespodziewanych porażkach Asseco nie może już sobie pozwolić na gubienie punktów – tym bardziej, że ich dodatkowym atutem w niedzielnym meczu będzie własna hala.

Przed podopiecznymi Olivera Vidina trudne zadanie powstrzymania najlepszego punktującego ligi – Josha Bostica. Amerykanin zdobył już 352 punkty w 18 meczach, co daje średnio 19,6 pkt/mecz. Trzech zawodników ma co prawda wyższą średnią, ale nie byli oni tak regularni jak Bostic, który nie opuścił ani jednego ligowego spotkania. W kontekście Asseco sporo mówi się też o Benie Emelogu, który oficjalnie jest kontuzjowany, ale nieoficjalnie jest nie do końca zadowolony z pobytu w Gdyni. Czy zobaczymy go w niedzielnym spotkaniu? Ciężko powiedzieć.

Śląsk w miniony weekend udowodnił, że jak mało kto potrafi odgryzać się za porażki – wszak MKS i King pokonały nas na początku sezonu. To zwiastuje nam kolejne emocjonujące spotkanie, bo i tym razem jesteśmy podrażnieni porażką w pierwszej rundzie. I jak zwykle mamy nadzieję, że zakończy się ono triumfem wrocławian – obecna forma pozwala w pełni w to wierzyć. Hej Śląsk!

Obstaw mecz: https://bit.ly/2Uarhn4

Udostępnij:

Tagi: arkaassecoasseco arka gdyniaeblenerga basket ligagdyniaKamil ŁączyńskiOliver Vidinplkśląskśląsk wrocławwkswrocławzapowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twój komentarz

20 − 20 =