U siebie wciąż niepokonani. FutureNet Śląsk odprawił AGH

0

W obliczu nadchodzących trudnych spotkań w kolejnych tygodniach marca i rozwojowej sytuacji w tabeli, wygranie meczu z teoretycznie słabszym przeciwnikiem na własnym parkiecie wydawało się obowiązkiem. Przeciwko AGH Kraków, FutureNet Śląsk zaprezentował się dobrze, choć nie ustrzegł się błędów i słabszych okresów gry. Po wygraniu drugiej połowy 42:27, Trójkolorowi zwyciężyli ostatecznie 72:52.

W spotkanie lepiej weszli goście. Po punktach doświadczonego Tomasza Deji i trójce Macieja Koperskiego, AGH prowadziło 5:0.. Obie drużyny nie były w stanie złapać ofensywnego rytmu, popełniały dużo strat, grały chaotycznie i miały problem ze zdobywaniem punktów. Wrocławianie przestrzelili sporo prostych rzutów spod kosza, tracili też piłkę pod własną obręczą, ale niewiele lepiej prezentowali się przyjezdni. Trójkolorowi z gry trafili tylko 4 razy, goście  6-krotnie i dzięki temu prowadzili po 10 minutach 14:12.

W drugiej kwarcie gospodarze zaczęli grać nieco lepiej. Ponownie aktywny pod koszem był Szymon Tomczak, dzięki którego punktom, WKS doprowadził do remisu a następnie wyszedł na pierwsze w meczu prowadzenie. Nieco ożywienia z ławki wnieśli Robert Skibniewski i Bartłomiej Pietras, przez co wrocławianie prowadzili już 27:18. Niestety na ten moment 3. przewinienie złapali już Krzysztof Jakóbczyk i Szymon Tomczak, a podopieczni Radosława Hyżego wciąż popełniali dużo prostych strat. Trójkolorowi nie mogli przez to odskoczyć i w przerwie prowadzili tylko 30:25. W ekipie gospodarzy najlepiej prezentował się Mateusz Jarmakowicz (10 pkt, 6 zb). Obie drużyny trafiły ledwie po 2 trójki, łącznie 4/23 zza łuku.

Trzecią część gry Wojskowi zaczęli rewelacyjnie, bo od serialu punktowego 10:0. Najpierw akcją and-one popisał się Mateusz Jarmakowicz, następnie za 3 trafił Bartłomiej Pietras, a Aleksander Leńczuk wykończył layupem kontrę i było już 40:25 dla FutureNet Śląska. Lepsza gra gospodarzy poskutkowała przekroczeniem limitu fauli przez AGH już w połowie kwarty. Wynik krakowian starał się ciągnąć Konrad Mamcarczyk – poza nim nie wyróżniał się żaden z zawodników AZS-u. Gospodarze zaczęli też aktywniej grać w obronie, co poskutkowało kilkoma przechwytami prowadzącymi do łatwych punktów. Po pół godziny gry, wrocławianie prowadzili 50:38.

Na początku decydującej części gry, drużyna Wojciecha Bychawskiego zbliżyła się jeszcze na dystans 10 oczek, ale ich nadzieje na dogonienie WKS-u błyskawicznie rzutami zza łuku pogrzebali Krzysztof Jakóbczyk, Robert Skibniewski i Jakub Musiał. FutureNet Śląsk prowadził 59:40, a goście popełniali proste błędy w postaci błędu kroków czy 24 sekund. Zawodnicy AGH nie byli w stanie w żaden sposób przedrzeć się przez defensywę Wojskowych, których koncert trwał. Ostatnie minuty nie przyniosły zmiany gry w obrazie spotkania. Drużyna Radosława Hyżego zwyciężyła 72:52.

– Gramy teraz bez Olka [Dziewy], ale wypełniamy wszystkie założenia tak jak zawsze, pracujemy cały czas nad swoją grą. Zagraliśmy dobry mecz w defensywie, straciliśmy małą ilość punktów. Jeśli chodzi o mój występ – cieszę się z niego, ale po prostu staram się wykonywać rolę, którą powierza mi trener. Nie mamy teraz zbyt wiele czasu żeby nacieszyć się zwycięstwem, czeka nas trudny wyjazd do Słupska, więc myślami jesteśmy już przy tym meczu – powiedział po meczu Mateusz Jarmakowicz.

Wrocławianie zagrali z przeciętną skutecznością 41% z gry, 32% za 3 i 45.5% za 2, słabo zaprezentowali się również na linii (11/21, 52%). Wygrali za to zbiórkę 42:32 i przede wszystkim rozdali 21 asyst, przy ledwie 6 po stronie rywala. Trójkolorowi wymusili też aż 20 strat rywali, sami popełnili ich jednak 13. Dobra defensywa powstrzymała AGH na 25% za 3 i 33% z gry, przez co tylko jeden zawodnik rywali zdobył dwucyfrową ilość oczek – był to Konrad Mamcarczyk (12 pkt, 5/9 z gry, 2/4 za 3). Tymczasem po stronie WKS-u najlepszym graczem był tego dnia Mateusz Jarmakowicz (17 pkt, 9 zb, 2 ast, 2 blk, 5/10 za 2), a barierę 10 pkt przekroczyli jeszcze Robert Skibniewski (12 pkt, 4 ast, 4 prz, 2/4 za 3, 5/8 z gry) i Krzysztof Jakóbczyk (11 pkt). Na wyróżnienie zasłużyli też Norbert Kulon (7 pkt, 5 zb, 7 ast), Jakub Musiał (8 pkt, 6 zb, 4 ast, 2 prz) oraz Szymon Tomczak (8 pkt, 11 zb), który opuścił jednak przedwcześnie parkiet ze względu na przekroczony limit przewinień.

Pełne statystyki: https://bit.ly/2NL7gyd

Zawodnicy Radosława Hyżego po raz kolejny obronili swój parkiet i odnieśli tam 13. zwycięstwo w sezonie. Teraz przed nimi absolutnie kluczowa część sezonu zasadniczego – już w piątek drużyna wyrusza do Słupska, by w sobotę zmierzyć się z Czarnymi Słupsk. Następnie czekają ją 3 mecze we Wrocławiu – po domowym starciu z Enea Astorią Bydgoszcz (17.03, godz. 19) i wyjazdowym meczu z WKK, w ostatniej kolejce FutureNet Śląsk podejmie u siebie Rawlplug Sokół Łańcut. Motywacji na pewno nie zabraknie, mamy nadzieję, że wyników także. Na mecz z Astorią wstępnie planowany jest też powrót Aleksandra Dziewy. Jego obecność na pewno pomoże Trójkolorowym utrzymać zwycięski kurs. Hej Śląsk!

 

 

Udostępnij:

Tagi: 1 liga2222 kolejkaaghazsfuturenetkrakówrelacjaśląskwrocław

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twój komentarz

8 − 5 =