Energa Basket Liga

1965

1970

1977

1979

1980

1981

1987

1991

1992

1993

1994

1996

1998

1999

2000

2001

2002

Seria trwa dalej. Trzeci mecz dla Górnika

0

Podopieczni Radosława Hyżego jechali w sobotę do Wałbrzycha z zamiarem zakończenia serii z Górnikiem i wywalczenia awansu do 2. rundy. Niestety pierwsza ku temu okazja zakończyła się niepowodzeniem. Trójkolorowi przegrali w hali Aqua Zdrój 91:100 i w niedzielę ponownie zmierzą się z drużyną Marcina Radomskiego.

Od początku meczu nic nie zwiastowało, by miał on później zakończyć się pewną wygraną gospodarzy. FutureNet Śląsk zaczął dosyć pewnie i zdecydowanie, a kapitalne zawody ponownie rozgrywał Krzysztof Jakóbczyk, który skończył kilka kolejnych akcji gości. Górnik grał nieco ospale, w dodatku nie nadążał za rozegraniem Śląska, który po punktach Norberta Kulona i Jakuba Musiała, prowadził 18:10. Kilkukrotnie faulowani w tej kwarcie Trójkolorowi, nie zawodzili na linii, a po kolejnych trafieniach Jakóbczyka, prowadzili już nawet 27:16. Odpowiedź zza łuku Piotra Niedźwiedzkiego i lay-up Rafała Glapińskiego zmniejszyły jednak prowadzenie WKS-u do 6 pkt.

W drugiej kwarcie Śląsk przez większość czasu utrzymywał kilkopunktową przewagę. Wojskowi nie grali rewelacyjnie, ale zdawali się względnie kontrolować przebieg spotkania. Brak „przyciśnięcia” rywala w tym momencie okazał się  kluczowy – goście z kolejnymi minutami jakby tracili animusz, z kolei Górnikowi udało się doprowadzić do remisu po paru oczkach z rzędu zdobytych przez Huberta Kruszczyńskiego. Po wymianie szybkich akcji w ostatnich sekundach, przyjezdni prowadzili w przerwie 45:42. Ich liderem ponownie był Krzysztof Jakóbczyk (14 pkt do przerwy).

Niestety w drugiej połowie rzucający dołożył już tylko 1 oczko, gdyż gra Śląska całkowicie się posypała. Szaloną kwartę rozegrał Piotr Niedźwiedzki, który zdobywał punkty pod koszem, na obwodzie, a także skutecznie bronił dostępu do kosza. Mimo niezłych pozycji, przyjezdni mieli olbrzymie problemy ze skutecznością. Drugi celny rzut z gry Trójkolorowi zaliczyli w połowie kwarty – trójka Aleksandra Leńczuka zmniejszyła straty do 3 pkt, ale wynik był dużo lepszy niż gra. Trójkolorowi zapłacili za to w końcówce kwarty, kiedy w kilku akcjach nie do powstrzymania byli Piotr Niedźwiedzki i Damian Durski. Kwintesencją przegranej 15:31 trzeciej ćwiartki, była trójka Rafała Glapińskiego niemal równo z syreną, która dała gospodarzom prowadzenie 73:60.

Ostatnia część meczu niestety okazała się być potwierdzeniem dominacji gospodarzy. Po kilku kolejnych udanych akcjach, drużyna Marcina Radomskiego prowadziła nawet 83:61, a styl gry wrocławian nie dawał nadziei na odwrócenie losów spotkania. Pod koniec meczu zespół Radosława Hyżego zdołał jeszcze nieco zmniejszyć straty, ale nie miał szans na zwycięstwo. Górnik zagrał pewnie i spokojnie dowiózł zwycięstwo 100:91.

– W pierwszej połowie kontrolowaliśmy spotkanie, ale uciekła nam koncentracja dotycząca małych rzeczy, które sobie zakładaliśmy. W najważniejszym momencie spotkania zawodnicy Górnika bardziej „chcieli”, podczas gdy my oglądaliśmy się na Olka, Roberta czy Norberta z nadzieją, że coś zrobią. W szatni mówiłem, że jeśli ktoś zatnie się w ataku, to może dać więcej w obronie i tego dzisiaj zabrakło. Biorąc pod uwagę nasze umiejętności i to, co prezentował przez cały sezon Górnik, straciliśmy o wiele za dużo punktów. Musimy pogodzić się z porażką, takie mecze się zdarzają. Jutro przyjeżdżamy tu z nowym nastawieniem po to żeby wygrać i to wszystko – powiedział po meczu Radosław Hyży.

Tak, jak podkreślił szkoleniowiec WKS-u, perwsze, co rzuca się w oczy to aż 100 punktów zdobytych przez Górnik. FutureNet Śląsk stracił 3-cyfrową liczbę oczek dopiero po raz 2. w sezonie, ale jak sam podkreślił Trener Hyży – to zdecydowanie za dużo. Goście gorzej wyglądali w niemal każdej statystyce: zbiórek (33:38), asyst (14:20), ale przede wszystkim skuteczności z gry (37% – 59%) i zza łuku  (32%, 12/38 – 50%, 10/20).  Na plus można jedynie zapisać wymuszenie na rywalu 18 strat i skuteczność z linii rzutów osobistych (79%, 23/29), ale to zdecydowanie za mało. Zabrakło punktów liderów (Robert Skibniewski i Aleksander Dziewa – 1/8 z gry, Jakub Musiał 5/18), ale na porażkę trzeba patrzeć z perspektywy gry całej drużyny. Najwięcej oczek w drużynie WKS-u uzbierali właśnie Jakub Musiał (15 pkt, 4 zb, 5 ast, 3/12 za 3), Krzysztof Jakóbczyk (15 pkt, 3 ast, 6/9 z gry), Norbert Kulon (14 pkt, 5 ast, 5/9 z gry) i Tomasz Żeleźniak (11  pkt, 4 zb). Solidnie zagrał Karol Michałek (9 pkt, 7 zb, 7/10 z linii), a Aleksander Dziewa do 6 oczek dołożył 9 zb i 2 ast. Mocno liczymy, że Olek w kolejnym meczu odegra się wreszcie na Piotrze Niedźwiedzkim, który tym razem zanotował 23 pkt, 14 zb,  2 ast i 4 blk (4/5 za 3). Poza nim, najskuteczniejszymi zawodnikami Górnika byli Damian Durski (16 pkt, 8/11 z gry), Barłomiej Ratajczak (15 pkt, 4 zb, 2/2 za 3, 6/6 z gry), Marcin Wróbel (11 pkt, 5 zb, 2 ast, 2 blk) i Hubert Kruszczyński (10 pkt, 3 zb, 5 ast). Ważnymi postaciami byli też Rafał Glapiński (9 pkt, 6 ast) i Krzysztof Spała (8 pkt, 4 zb, 3 ast).

Pełne statystyki: https://bit.ly/2U20ohl

Oczywiście ten mecz miał wyglądać zupełnie inaczej, taki jednak jest sport. Teren w Wałbrzychu jest niezwykle trudny, nie jest to jednak żadne wytłumaczenie ani wymówka. Przed drużyną Radosława Hyżego niecałe 24 godziny na błyskawiczne wyciągnięcie wniosków i przygotowanie się do 4. spotkania. Już jutro ponownie walczymy o awans do 2. rundy! Hej Śląsk!

Udostępnij:

Tagi: 3derbyfuturenetgórnikmeczoffplayrelacjaśląsktrans.euwałbrzychwrocław

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twój komentarz

2 × 4 =