TBS Śląsk II Wrocław pokonuje Kotwicę!

Dotarliśmy na brzeg! Pomimo emocjonującej końcówki i dogrywki wygrywamy z Energa Kotwicą Kołobrzeg 77:74 i przerywamy serię porażek.

Spotkanie rozpoczęliśmy w składzie: Sebastian Bożenko, Aleksander Leńczuk, Miłosz Góreńczyk, Tomasz Żeleźniak i Szymon Tomczak.

Śląsk bardzo dobrze zaczął spotkanie, wychodząc na szybkie prowadzenie. Dobrze kontrolowaliśmy piłkę w ataku i udawało nam się wypracować dobre rzuty. Świetnie prezentował się nasz kapitan, Sebastian Bożenko – zdobył on dziewięć punktów z pierwszych czternastu naszej drużyny. Mimo to nasza niemal dziesięciopunktowa przewaga, tak szybko jak powstała, tak szybko zniknęła. Wpadliśmy w ofensywną niemoc, a nasi goście powoli odnajdywali rytm gry. To Kotwica objęła prowadzenie dzięki Hubertowi Wyszkowskiemu i Mateuszowi Stawiakowi (łącznie 16 punktów w pierwszej kwarcie). Kołobrzeżanie po pierwszych dziesięciu minutach prowadzili 22:21.

Druga kwarta rozpoczęła się od punktów Szymona Pawlaka. Tuż po nich Śląsk zaliczył, podobnie jak w pierwszej kwarcie, serię 11:2 i wyszliśmy na komfortowe prowadzenie. Historia lubi się jednak powtarzać, a nasi młodzieżowcy ponownie zwolnili tempo. Kołobrzeżanie sami zdobyli swoje 11 punktów z rzędu i wrócili na prowadzenie w meczu. Sprawy w swoje ręce ponownie próbował wziąć Bożenko, jednak goście zaczęli prezentować dobrą, zespołową koszykówkę i utrzymywali prowadzenie. Stawiak i Wyszkowski nieco zwolnili, jednak zostali uzupełnieni przez dobrze podającego Szymona Pawlaka (6 asyst w meczu), który uruchomił innych kolegów z zespołu. Na przerwę schodziliśmy przegrywając 40:42.

Trójkolorowi przyzwyczaili nas do świetnych początków kwart. Nie inaczej rozpoczęła się zatem trzecia część gry, podczas której zdobyliśmy siedem punktów z rzędu, a podopieczni Jerzego Chudeusza znów wyszli na prowadzenie. Była to jednak kwarta naszych zmienników. Świetnie w niej zaprezentował się m.in. Szymon Walski. Gdy na zasłużony odpoczynek udał się Szymon Tomczak, jego kolega z drużyny wpisał na swoje konto siedem oczek z rzędu. Zasługa naszej przewagi to jednak bardzo dobra defensywa. Tutaj dobrze prezentował się Igor Kozłowski. Przeciwnicy przez pierwsze pięć minut kwarty nie zdobyli ani jednego punktu. Te dziesięć minut należało do nas, a na tablicy widniał wynik 58:54 i to my po raz pierwszy w meczu zepchnęliśmy przeciwnika pod ścianę.

Na czwartą kwartę trener Chudeusz postanowił wystawić naszych wysokich graczy. W pierwszej piątce, obok Tomczaka, wyszedł Jan Wójcik. To Śląsk przeważał w całym meczu na desce, a goście wciąż nie mogli się „uruchomić” ofensywnie – nie wychodziły im m.in. rzuty zza łuku. W naszej drużynie również nie było wiele do poprawy, jednak to my prowadziliśmy w spotkaniu. W tej kwarcie wart oglądania był przede wszystkim kapitan drużyny gości, Piotr Robak. 29-latek, razem z Mateuszem Stawiakiem niemal w dwójkę dogonili Śląsk i szykowała nam się emocjonująca końcówka. Po dwutakcie Jana Wójcika było 69:69 z niecałą minutą do końca. Śląsk zaczął jednak popełniać błędy. Najpierw przewinienie techniczne zgarnął Paweł Strzępek. Następnie na trzydzieści sekund przed ostatnią syreną piłkę stracił Bożenko i to kołobrzeżanie mieli okazję na ustalenie wyniku końcowego. Piłka powędrowała do Stawiaka, jednak ten został zablokowany przez Szymona Tomczaka. Mieliśmy niecałe dziesięć sekund na oddanie rzutu. Na zwycięstwo próbował trafić Aleksander Leńczuk, lecz ten został dobrze podwojony i czekała nas pierwsza w tym sezonie dogrywka.

W tej mogliśmy obserwować, jak obie drużyny walczą przede wszystkim ze zmęczenie. Rozpoczął Wójcik, później na linię rzutów osobistych powędrował Leńczuk i prowadziliśmy 73:69. Później jednak z wyskoku trafił Robak, a gdy ten w następnej akcji przejął piłkę, zza łuku trafił Szymon Pawlak. Kotwica objęła prowadzenie 74:73 i to my musieliśmy gonić wynik. Po dobrej defensywie i błędzie 24 sekund to my mieliśmy swoją szansę. Sebastian Bożenko podczas ustawiania ataku i szukania podania postanowił oddać rzut za trzy i trafił od tablicy. W następnej akcji zmusiliśmy kapitana gości, Piotra Robaka do niecelnego rzutu, dzięki czemu Paweł Strzępek przypieczętował nasze zwycięstwo na linii rzutów wolnych. Wygrywamy po dogrywce i przełamujemy passę trzech porażek z rzędu.

-Dzisiejszy mecz był dla naszego zespołu bardzo ważny, chcieliśmy wrócić na zwycięska ścieżkę. Byliśmy naprawdę bardzo zdeterminowani, jednak podchodziliśmy don niego z chłodną głową, bo wiedzieliśmy z kim gramy i, że nie będzie to łatwe spotkanie. Nie był to najpiękniejszy mecz, ale walka o każda piłkę i ambicja zespołu zdecydowanie mogły się podobać. Po 40 minutach na tablicy widniał remis i myślę, że kluczem do zwycięstwa była intensywność tego spotkania. W dogrywce mieliśmy więcej sił od rywali z Kołobrzegu i przechyliliśmy szalę na swoją korzyść. Chciałbym pogratulować drużynie, bo po 3 porażkach, które mimo wszystko były z tyłu naszej głowy, pokazaliśmy charakter.” – powiedział po meczu kapitan, Sebastian Bożenko

Dzisiaj najskuteczniejszy na boisku był właśnie on. „Bożena” był głównym motorem napędowym w ofensywie, a 25 punktów tylko to potwierdza. Na pochwały zasługuje po raz kolejny Szymon Tomczak. Jego kluczowy blok pozwolił nam doprowadzić do dogrywki, a do tego zawodnik dorzucił double-double (10 punktów, 16 zbiórek). Cała drużyna rzucała z 37-procentową skutecznością, co należy poprawić. Warto jednak nadmienić, że trzy dni temu graliśmy w Warszawie, dlatego podróż powrotna mogła się wdać zawodnikom we znaki. Na następne zwycięstwo liczymy już w piątek, 20 listopada, gdzie dojdzie do derbów Dolnego Śląska. Udamy się do Wałbrzycha, aby podjąć tam miejscowy Górnik. Trzymajcie kciuki za naszych młodzieżowców i wspierajcie nas. Hej Śląsk!