Energa Basket Liga

1965

1970

1977

1979

1980

1981

1987

1991

1992

1993

1994

1996

1998

1999

2000

2001

2002

Szalenie trudny mecz w Orbicie. Wilki ze zwycięstwem

Po nierównym meczu Śląsk Wrocław przegrał dzisiaj z Kingiem Szczecin 73:83. Szczególnie słaba w wykonaniu naszej drużyna była druga połowa. Po pierwszej, w której prezentowaliśmy obiecującą grę, prowadziliśmy 36:32. Niestety przegrana aż 13:29 3. kwarta podcięła nam skrzydła, a w ostatniej części meczu do rywali udało się jedynie zbliżyć.

Obie drużyny zaczęły spotkanie dość nerwowo i pierwsze akcje zarówno jednych jak i drugich były nieudane. Pierwszy przełamał się Śląsk za sprawą Dziewy, a dla Kinga pierwsze punkty zdobył Thomas Davis. Po dwóch rzutach osobistych i akcji z gry Pawła Kikowskiego, szczecinianie wyszli na prowadzenie. Kiedy wydawało się że King może się rozkręcić, pięknym blokiem popisał się Łączyński a zespołową akcję wykończył Andrew Chrabascz. Zawodnicy Mindaugasa Budzinauskasa cały czas byli jednak groźni, czy to za sprawą Kikowskiego czy grającego świetne zawody Bena McCauleya. Przewaga przyjezdnych urosła i trener Adamek zmuszony był wziąć czas. Poskutkował on lepszą energią gospodarzy – ponownie z dobrej strony zaprezentował się Andrew Chrabascz oraz Maciek Wojciechowski, co pozwoliło na zniwelowanie strat (15:16).

Wrocławianie jak skończyli poprzednią kwartę, tak zaczęli następną. Dzięki świetnej grze izolacyjnej Torina Dorna, trójce Maćka Wojciechowskiego i kolejnych punktach Chrabascza to Śląsk prowadził 25:21. Wilki konsekwentnie szukały gry do kosza, od czasu do czasu próbując jedynie rzucać z dystansu. Nie wychodziło im to najlepiej, dzięki czemu na 2.5 minuty przed przerwą WKS prowadził najwyżej w spotkaniu (36:27). W końcówce szczecinianom udało się jednak w końcu wykorzystać problemy gospodarzy w rozegraniu, wymuszając kilka strat i ostatecznie zmniejszając przewagę wrocławian po 20 minutach gry (36:32).

Po zmianie stron przyjezdni jeszcze bardziej zaczęli uwydatniać swoje przewagi pod koszem. Nie do zatrzymania w kilku kolejnych akcjach był Ben McCauley, niezwykle trudne rzuty po koźle trafiał Paweł Kikowski, a dodatkowo sporo problemów sprawiał gospodarzom swoimi ścięciami pod kosz Cleveland Melvin. Mimo przerwy na żądanie dla trenera Adamka i niezłych momentów WKS-u (trójki Andrew Chrabascza i Michała Gabińskiego), z każdą kolejną minutą goście uciekali coraz bardziej. Dość szybko wykorzystany limit fauli pozwolił szczecinianom powiększać przewagę z linii. Przed ostatnimi 10 minutami prowadzili oni 61:49.

Ostatnią kwartę świetnie zaczął Dorn, zdobywając sześć punktów, a po ostatniej akcji trener Wilków poprosił o czas. Po przerwie Śląsk dalej był w gazie ale niestety dwie stuprocentowe okazje pod koszem zmarnowali Łączyński i Humphrey. Wydawało się, że drużyna obudzi się po trójce Josepha, lecz akcja 2+1 Kikowskiego i kontra Thomasa Davisa znów powiększyły naszą stratę ,a o czas tym razem poprosił trener Adamek. Frustracja w naszym zespole była coraz bardziej widoczna a faul w ataku Wojciechowskiego i punkty Łapety sprawiły, że przegrywaliśmy już 15 punktami. Ostatni zryw w meczu zapoczątkował trafieniem zza łuku Dorn. Po punktach Dziewy i Łączyńskiego zarówno drużyna jak i kibice zaczęli wierzyć, że jeszcze można odwrócić ten mecz. Niestety nadzieje na to pogrzebał rzutem z półdystansu po pompce na 1.5 minuty przed końcem Paweł Kikowski, który był tego dnia rewelacyjnie dysponowany. Ostatecznie przegraliśmy z Wilkami Morskimi 73:83.

– Gratulacje dla rywali i trenera Budzinauskasa za przygotowanie przedmeczowe. Przegraliśmy z drużyną, która na pewno grała dzisiaj lepiej w koszykówkę. Popełniliśmy mnóstwo prostych, niewymuszonych błędów, przez długi czas nie byliśmy w stanie złapać tempa gry. Zostaliśmy zdominowani w polu 3 sekund. Widać było, że drużyna ze Szczecina jest od nas bardziej dojrzała. Na wyniku zaważyła trzecia kwarta, moim zdaniem mecz rozstrzygnął się w tej części gry – powiedział na pomeczowej konferencji trener Andrzej Adamek.

– Mieliśmy dobre momenty, ale tylko w drugiej kwarcie. Nie ma z czego cieszyć się po takim meczu, nie ma zbyt wielu pozytywnych wniosków. Zabrakło nam dzisiaj egzekucji, skuteczności, trafienia kilku otwartych rzutów i dużo lepszej defensywy. Nie było u nas organizacji obrony, straciliśmy 50 punktów z pomalowanego i przegraliśmy mecz. Sezon jest długi, jest czas żeby to poprawić. Musimy grać lepiej – dodał w pomeczowym wywiadzie Michał Gabiński.

Statystyki: https://bit.ly/35FnZvA

Przegrana ponownie boli podwójnie. Do przerwy byliśmy nieznacznie, ale jednak lepszą drużyną, po zmianie stron zagraliśmy jednak bardzo słabo. Po tak trudnym meczu pozostaje nam wyciągnięcie wniosków i znaczne poprawienie przede wszystkim szyków obronnych, gdyż następne spotkanie zagramy przeciwko Asseco Arce Gdynia – jednej z najsilniejszych ekip w lidze. By powalczyć o zwycięstwo z uczestnikiem II Memoriału Adama Wójcika, musimy zaprezentować dużo lepszą koszykówkę i zrobimy wszystko, by tak się stało. Hej Śląsk!