Energa Basket Liga

1965

1970

1977

1979

1980

1981

1987

1991

1992

1993

1994

1996

1998

1999

2000

2001

2002

Pierwszy mecz dla FutureNet Śląska. WKS rozgromił Górnik Wałbrzych

Koszykarski weekend we Wrocławiu zaczął się dokładnie tak, jak oczekiwali tego kibice WKS-u. FutureNet Śląsk Wrocław prowadził niemal od samego początku do samego końca spotkania i pewnie pokonał Górnika Trans.eu Wałbrzych 94:72. Trójkolorowi dali popis gry defensywnej, zatrzymując rywali na 41% z gry i 25% zza łuku.

Przed spotkaniem wyróżnienia za rundę zasadniczą odebrali Norbert Kulon i Aleksander Dziewa (MVP), którzy zostali wybrani do pierwszej piątki rozgrywek. W kadrze meczowej z powodu kontuzji zabrakło Mateusza Jarmakowicza i Bartłomieja Pietrasa. Niestety wstępne prognozy są takie, że obaj zawodnicy opuszczą resztę sezonu. Radosław Hyży wysłał na parkiet taką samą wyjściową piątkę, jak w ostatnim spotkaniu z Rawlplug Sokołem Łańcut; jedyną zmianą było pojawienie się Karola Michałka w miejsce „Jarmaka”. W S5 pojawili się więc Norbert Kulon, Krzysztof Jakóbczyk, Maksymilian Zagórski, Aleksander Dziewa i Karol Michałek.

Górnik zaczął od wyniku 5:0; jak później się okazało, miało to być ich jedyne prowadzenie w tym meczu. W kolejnych minutach gospodarze zaliczyli run aż 14:0 i zmusili Marcina Radomskiego do wzięcia pierwszej w spotkaniu przerwy na żądanie. Dobrze prezentowali się Krzysztof Jakóbczyk (4 pkt z rzędu) czy Robert Skibniewski (akcja and-one + 2 ast), FutureNet Śląsk imponował jednak przede wszystkim szczelną defensywą. Wałbrzyszanie nie byli w stanie wypracować niemal  żadnej otwartej pozycji, szukali raczej  izolacyjnych akcji swojego lidera Piotra Niedźwiedzkiego. Te przynosiły pewien skutek, gdyż środkowy wywalczył kilka fauli (w tym 3 na Karolu Michałku) i rzutami osobistymi zmniejszył przewagę Śląska do 6 oczek (17:11). Ostatnie 3 minuty WKS wygrał jednak 11:3, a ponownie głównym tego sprawcą był Krzysztof Jakóbczyk. W pierwszej kwarcie goście z gry trafili tylko 3-krotnie, przez co przegrywali 14:28.

Drugie 10 minut od kolejnej trójki zaczął Jakóbczyk! FutureNet Śląsk kontrolował spotkanie i grał w swój ulubiony sposób – bombardując rywali rzutami zza łuku. Ofensywna stagnacja Górnika trwała – przyjezdni nie mogli znaleźć pomysłu na dobrą obronę zasłon i często zmuszani byli rzucać pod presją czasu. Do przerwy trafili tylko 6%  prób za 3 (1/16). Tymczasem podopieczni Radosława Hyżego zachowywali dobry spacing nie tylko po bronionej stronie – bardzo niewiele akcji kończyli w pomalowanym, ale utrzymywali dobrą egzekucję zza linii 6.75m. W dodatku ograniczyli rywala do 20% z gry i pewnie prowadzili w przerwie 46:24.

Po zmianie stron ponownie precyzją zza łuku zachwycał Krzysztof Jakóbczyk. Wojskowi grali cierpliwie pod oboma koszami i pozostawali skuteczni na dystansie. Nieustannie najwięcej problemów mieli pod koszem, gdzie wręcz nie do zatrzymania był Piotr Niedźwiedzki. Podkoszowi WKS-u mieli przez to kłopotów z faulami (za 5. przewinienie parkiet opuścił Karol Michałek, 4 faule miał na ten moment Michał Sasik), ale cały czas kontrolowali spotkanie i utrzymywali około 20-punktową przewagę. Górnikom wciąż brakowało trafień zza łuku – drugą w meczu trójkę trafili dopiero w połowie 3. kwarty. Przed decydującą ćwiartką przegrywali 50:69.

Przez niemal pół godziny gry nic nie wskazywało, by FutureNet Śląsk mógł wypuścić wygraną z rąk i tak też się stało. Drużyna Marcina Radomskiego co prawda nieznacznie poprawiła w końcówce skuteczność, nie miało to jednak żadnego wpływu na końcowy wynik. WKS bardzo pewnie pokonał Górnika 94:72 i objął prowadzenie w serii do 3 wygranych!

– Najbardziej zależało mi na tym, żeby grać swoją koszykówkę i przez niemal cały mecz nam się to udawało. Jestem bardzo zadowolony z obrony niskich zawodników, ale gorzej było ze zbiórką. Tego nie udało nam się poprawić w stosunku do meczu w Wałbrzychu, gdzie również przegrywaliśmy walkę na deskach – nie byliśmy wystarczająco pazerni. W hali Aqua Zdrój mieliśmy też problem z atakiem, z kolei dzisiaj ofensywne akcje były takie, jakie miały być. Rywal próbował nas zaskoczyć różnymi ustawieniami obrony, ale moi zawodnicy zagrali dzisiaj bardzo dobre zawody – podsumował pierwsze derbowe starcie Radosław Hyży.

Krzysztof Jakóbczyk pokazał w tym spotkaniu, po co został ściągnięty do Wrocławia. Rzucający był najlepszym punktującym Śląska i zanotował 24 pkt i 6 zb (8/13 z gry, 6/10 za 3!). Poza nim najwięcej oczek uzbierali Jakub Musiał (21 pkt, 4 zb, 3 ast, 4/7 za 3), Norbert Kulon (17 pkt, 5 zb, 4 ast, 6/6 z linii), Aleksander Leńczuk (11 pkt, 2 zb, 3/4 za 3) i Robert Skibniewski (10 pkt, 3 zb, 3 ast). Aleksander Dziewa miał 5 pkt, 5 zb i 3 ast, ale oddał tylko 4 rzuty. Podkoszowy pojedynek wygrał więc Piotr Niedźwiedzki (25 pkt, 17 zb, EVAL 39), choć z drugiej strony można założyć, że taktyka na to spotkanie nie zakładała eksploatacji Olka, a wykorzystanie swojej największej siły czyli rzutów za 3. Liderowi Górników zdecydowanie brakło wsparcia – jedynie Hubert Kruszczyński (10 pkt, 4 zb) i Grzegorz Małecki (11 pkt, 3 zb, 2 ast) zanotowali dwucyfrową zdobycz. O stylu gry wałbrzyszan świadczy też fakt, że ostatni wspomniany zawodnik był najlepszym asystującym w swojej drużynie,  a cała ekipa spod Chełmca uzbierała raptem 8 ostatnich podań. WKS miał 16 asyst i 39 zbiórek – tyle samo co Górnik. Podopieczni Radosława Hyżego zagrali z dużo lepszą skutecznością (44% z gry i za 3) niż rywale (41% z gry, 25% za 3) i zasłużenie wygrali, czyniąc pierwszy krok w drodze na szczyt.

Pełne statystyki: https://bit.ly/2D04IrU

Nie ma jednak czasu na odpoczynek, bo kolejny krok trzeba postawić już jutro. Misja – powtórzyć występ z soboty i postawić się w komfortowej sytuacji przed wyjazdem do Wałbrzycha w następny weekend. Widzimy się o 15 w hali AWF-u. Tylko zwycięstwo! Hej Śląsk!