Awans pomimo porażki

0

Partizan Belgrad pokonał WKS Śląsk Wrocław w Hali Stulecia 93:71. Goście z Serbii byli o klasę lepsi od zespołu Andreja Urlepa, co potwierdzali od pierwszej do ostatniej minuty spotkania. Pomimo porażki Trójkolorowi są już pewni miejsca w play-offach 7DAYS EuroCup.

WKS Śląsk Wrocław po 14 spotkaniach w grupie A 7DAYS EuroCup zajmował 8. miejsce w tabeli i mógł poważnie myśleć o awansie do fazy play-off. Tym bardziej, że krótko przed rozpoczęciem 16. kolejki, Euroleague Basketball poinformowało o definitywnym wykluczeniu z rozgrywek Lokomotiwu Kubań. Nie zmieniało to jednak chęci do zwycięstwa w każdym meczu, szczególnie tak prestiżowym, jak ten z Partizanem w Hali Stulecia. Wtorkowe starcie miało być kolejnym świętem koszykówki we Wrocławiu i – pomimo wyniku – takim też było. Spotkanie w barwach WKS-u rozpoczęła piątka: Travis Trice, Kodi Justice, Jakub Karolak, Kerem Kanter i Aleksander Dziewa. Z powodu kontuzji na parkiet nie mogli wyjść Ivan Ramljak i Martins Meiers.

Pierwsze minuty nie należały do najlepszych w wykonaniu Trójkolorowych. Wrocławianie dochodzili do sytuacji rzutowych, ale byli nieskuteczni, w odróżnieniu od swoich serbskich rywali. Koszykarze Partizana rozgrywali proste akcje, ale nie mylili się w najważniejszych momentach. Pierwsze punkty dla Śląska zdobył rzutem z półdystansu Travis Trice, jednak goście po chwili prowadzili już 10:2, co zmusiło Andreja Urlepa do wzięcia szybkiej przerwy na żądanie.

Nie przyniosła ona jednak oczekiwanych skutków. Podopieczni legendarnego trenera Żeljko Obradovicia wciąż trafiali i powiększali przewagę. W pewnym momencie wynosiła ona nawet 17 punktów, ale rzut za trzy Dziewy i skuteczna akcja Łukasza Kolendy doprowadziły do wyniku 9:21. Obraz pierwszej kwarty pozostawał jednak bez zmian. Trójkolorowi zbyt rzadko wykorzystywali swoje sytuacje i nie zmieniły tego kolejne trafienie Kolendy czy trójka Karolaka. Wrocławianie na przerwę schodzili, przegrywając 14:29.

Na początku drugiej kwarty na parkiecie pojawił się Szymon Tomczak i to właśnie on robił największe zamieszanie pod koszem rywali. Poza jego trzema skutecznymi akcjami, punkty zdobył także D’mitrik Trice, ale goście wciąż kontrolowali przebieg spotkania.

Byli oni w stanie wypracować sobie najwyższą przewagę w meczu, prowadząc nawet 43:22. W ostatnich minutach pierwszej połowy po dwie skuteczne akcje przeprowadzili Kanter i Justice, łącznie zdobywając 9 punktów, co ustaliło wynik przed przerwą na 31:50.

Trzecią kwartę dobrze rozpoczął Kanter, ale po jego dwóch trafieniach ponownie do głosu zaczęli dochodzić goście. Trójkolorowi wciąż często pudłowali i tracili piłkę podczas rozegrania. Podopieczni trenera Obradovicia również nie byli nieomylni, a jedną z kontr po ich stracie na punkty zamienił Karolak. Goście trafiali jednak na tyle często, aby utrzymywać bezpieczną przewagę, oscylującą w granicach 20 punktów.

Wielokrotnie uciekali się oni także do fauli, przez co już w połowie kwarty wykorzystali limit pięciu przewinień. Pierwszą z okazji z linii rzutów wolnych wykorzystał Karolak, a po jego trafieniu Trójkolorowi przekroczyli granicę 40 punktów. Chwilę później w tej samej sytuacji dwa punkty zdobył Travis Trice, a w następnej akcji Amerykanin popisał się świetnym alley-oop’em do Karolaka. Rozgrywający Śląska kontynuował bardzo dobrą grę i trafiał zarówno z rzutów wolnych, jak i z akcji, a jego popisy doprowadziły do wyniku 53:64 przed ostatnią kwartą.

Oba zespoły bardzo wolno rozpoczęły czwartą partię. Trójkolorowi przez długi czas nie byli w stanie zdobyć punktów, ale nieskuteczność Partizana nie pozwoliła rywalom odskoczyć z wynikiem. Zmieniło to jednak trafienie z dystansu poprzedzone dwoma punktami z rzutów wolnych. Dzięki tym akcjom goście po raz kolejny w tym meczu wyszli na 19-punktowe prowadzenie.

Po przerwie na żądanie trenera Urlepa dobry moment zaliczył Karolak. Najpierw trafił z dystansu, a następnie asystował Dziewie. Goście wciąż jednak trafiali i kontrolowali przebieg spotkania. Nie zmieniły tego nawet trafienia z dystansu Kolendy, Justice’a czy Michała Gabińskiego. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 71:93.

Drużyna z Belgradu była zdecydowanie lepsza w trakcie całego spotkania. Goście szybko wyszli na wysokie prowadzenie i nie pozwolili się zbliżyć Trójkolorowym nawet na 10 punktów. Głównym problemem wrocławian było przebicie się przez defensywę przyjezdnych (aż 18 strat), trafiali także mniejszy procent rzutów niż rywale. Goście zaliczyli także 5 zbiórek ofensywnych więcej, co często zamieniali na punkty.
Najlepiej punktującym Śląska był Jakub Karolak (14 pkt.), a Travis Trice do 13 punktów dołożył 9 asyst i 4 zbiórki. Kerem Kanter zanotował 12 punktów i 8 zbiórek.

– Partizan pokazał, że będzie jedną z drużyn walczących o zwycięstwo w całych rozgrywkach. Dziś zaczęliśmy bardzo źle, brakowało nam cierpliwości w ofensywie. Rywale wykorzystali nasze błędy, w szczególności straty były naszym problemem w pierwszej połowie. Po przerwie pozwoliliśmy przeciwnikom na sporo zbiórek w ataku, jednak mają oni kilku naprawdę wysokich i atletycznych zawodników. W trzeciej kwarcie zagraliśmy naprawdę nieźle, lecz w czwartej Partizan znów błyskawicznie odskoczył i kontrolował mecz. Byli po prostu lepsi i dlatego wygrali – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Śląska, Andrej Urlep.

Na dwa mecze przed końcem fazy grupowej 7DAYS Eurocup Śląsk znajduje się na 8. miejscu. W zaktualizowanej tabeli uwzględniającej wykluczenie Lokomotiwu WKS ma 18 punktów, o 2 więcej niż ostatnie w tabeli Trento. Wobec lepszego bilansu bezpośrednich spotkań, wrocławianie na pewno zakończą grupowe zmagania przed Włochami i tym samym mogą być pewni awansu do play-offów! Kolejne spotkanie rozgrywek europejskich Trójkolorowi rozegrają 29 marca w Hiszpanii z Joventutem Badalona, natomiast 3 dni wcześniej udadzą się do Gliwic na spotkanie z GTK. Kolejny mecz w Hali Stulecia odbędzie się 6 kwietnia, a rywalem będzie MoraBanc Andorra. Hej Śląsk!

Udostępnij:

Tagi: 7DAYS EuroCupBelgradEuroCuppartizanPartizan BelgradrelacjaśląskwksWKS Śląsk Wrocławwrocław

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Twój komentarz