Energa Basket Liga

1965

1970

1977

1979

1980

1981

1987

1991

1992

1993

1994

1996

1998

1999

2000

2001

2002

Zimny prysznic. Czarni ze zwycięstwem w 2. starciu

Niestety drugie starcie serii z Czarnymi Słupsk potoczyło się zupełnie nie po myśli koszykarzy WKS-u. Goście wygrali zasłużenie i, w podobny  sposób jak w sobotę, powstrzymali największą broń wrocławian a więc szybki, ofensywny rytm najczęściej kończący się rzutami zza łuku. Trójkolorowi w zasadzie przez cały mecz nie byli w stanie przejąć inicjatywy i  zasłużenie przegrali 72:86.

Choć pierwszy mecz udało się wygrać, przez jego większość na prowadzeniu byli Czarni, którzy agresywną obroną nie pozwalali rozpędzić się podopiecznym Radosława Hyżego. O zwycięstwie przesądził wówczas zryw gospodarzy na początku czwartej kwarty. Przez blisko pół godziny gołym okiem były jednak widoczne problemy Trójkorowych w ataku.

W niedzielę zaczęli oni całkiem nieźle, od kilku udanych akcji w pomalowanym. Wciąż nie brakowało jednak problemów z wykreowaniem otwartych pozycji na obwodzie; tych nie mieli za to goście. Już w pierwszych minutach zza łuku przymierzyli Wojciech Jakubiak i Patryk Pełka, a kolejne punkty po wjazdach pod kosz i lay-upach dołożył Adrian Kordalski. Gospodarze nie popisywali się skutecznością i nie trafili z gry przez drugie 5 minut pierwszej, raczej defensywnej z obu stron kwarty. Kilka oczek zdobytych z linii pozwoliło jednak zbliżyć się do Czarnych i po 10 minutach goście prowadzili 14:12.

Druga część meczu przebiegła według podobnego scenariusza. Wojskowi pudłowali rzuty również z otwartych pozycji, a ich błędy i brak dokładności w rozegraniu prowadziły do strat. Słupszczanie „ciułali” tymczasem punkty po indywidualnych akcjach Huberta Wyszkowskiego, Adriana Kordalskiego,  Wojciecha Jakubiaka i Patryka Pełki. Z czasem udało im się zbudować przewagę nawet 11 punktów. Czarni prowadzili po drugiej kwarcie 39:29, największą pracę wykonali jednak po bronionej stronie parkietu – do przerwy zatrzymali gospodarzy na 30% z gry i 1/9 za 3 . Najlepszym punktującym Śląska z 11 oczkami na koncie był Norbert Kulon.

Niestety po przerwie gra zawodników Radosława Hyżego nie wyglądała lepiej. Podopieczni Mantasa Cesnauskisa wykorzystali brak agresji wrocławian w obronie i szybko powiększyli swoją przewagę po akcjach tyłem do kosza Huberta Wyszkowskiego i Damiana Cechniaka oraz trójce i lay-upowi Wojciecha Jakubiaka. Przewaga gości urosła do kilkunastu oczek, a po stronie Śląska wyróżniał się jedynie Robert Skibniewski, którego floatery były niemal jedynymi skutecznymi akcjami gospodarzy. Brak pomysłu na atak skutkował stratami i bolesnymi kontrami. W dodatku Wojskowi przegrywali wiele pojedynków na własnej desce, które wydawały się być w zasięgu ręki. Po trzeciej kwarcie wynik wciąż dawał jednak nadzieje na odwrócenie losów meczu (50:66).

W decydującej części spotkania koszykarze WKS-u starali się gonić wynik, przychodziło im to jednak z wielkim trudem. Kilka dobrych akcji w obronie dało szanse na zbliżenie się do Czarnych, ale za każdym razem zawodziła w tym przypadku egzekucja rzutów. Na 2 minuty przed końcem gospodarze zbliżyli się jeszcze na 10 punktów, ale ich nadzieje daggerem zza łuku pogrzebał Łukasz Seweryn. Ostateczny wynik to zasłużone zwycięstwo Czarnych 86:72.

– Ciężko mi to przyznać, ale po meczu zaczynam zawsze od siebie. Uważam, że mogłem tu zrobić więcej, nie znalazłem sposobu na zespół Czarnych. Wina za przegraną leży po mojej stronie. Trudno tu coś więcej powiedzieć – powiedział krótko po meczu Radosław Hyży.

Statystyki potwierdzają, że jego podopieczni w niedzielę nie przypominali siebie. Przegrali rywalizację w asystach (7:13) i zbiórkach (33:40), ale ich największym problemem była bardzo słaba skuteczność z gry (39%), zza łuku (4/21, 19%) i na linii (18/29, 62%). Słupszczanie również nie popisali się egzekucją rzutów osobistych (13/23, 57%), trafili jednak 46% prób z gry i 32% (9/28) za 3. Niewątpliwie ich najlepszym graczem był Adrian Kordalski (22 pkt, 8 zb, 5 ast, 2 prz, 9/18 z gry), ale swoje pozycje znajdowali też Wojciech Jakubiak (17 pkt, 4/7 za 3), Patryk Pełka (14 pkt, 6 zb, 2 ast) i Łukasz Seweryn (10 pkt, 4 zb, 4/7 z gry). Po stronie FutureNet Śląska ponownie najlepszymi punktującymi byli Norbert Kulon (20 pkt, 3 zb, 3 ast, 6/9 z gry, 7/8 z linii) i Robert Skibniewski (18 pkt, 2 zb, 3 ast, 7/16 z gry). Poza nimi do bariery dwucyfrowej zdobyczy zbliżył się jedynie Mateusz Jarmakowicz (9 pkt, 6 zb).

Pełne statystyki: https://bit.ly/2vsFYnS

Pierwsze spotkanie serii było dla Trójkolorowych ostrzeżeniem. W drugim starciu Czarni potwierdzili niestety, że mają pewien defensywny patent na styl gry drużyny Radosława Hyżego. Nie można jednak zapominać, że stan serii to 1-1. Wrocławian czeka teraz wyjazd do Słupska na dwa bardzo trudne mecze, nie są jednak one nie do wygrania. Na Pomorzu Trójkolorowi na pewno powalczą o zakończenie serii i awans do finału. Hej Śląsk!