Energa Basket Liga

1965

1970

1977

1979

1980

1981

1987

1991

1992

1993

1994

1996

1998

1999

2000

2001

2002

Wielki powrót FutureNet Śląska. Trójkolorowi rządzą we Wrocławiu

Kapitalny powrót FutureNet Śląska Wrocław! Podopieczni Radosława Hyżego przegrywali w derbach Wrocławia z WKK nawet 25 punktami, ale po zmianie stron wrócili do gry i zupełnie zdominowali mecz o prymat w stolicy Dolnego Śląska. Trójkolorowi wygrali drugą połowę 60:29 i całe spotkanie 93:80.

Zawodnicy Tomasza Niedbalskiego od początku spotkania prezentowali jednak więcej chęci do gry. W ataku sporo zamieszania wnosili Michał Jędrzejewski i Jakub Koelner, którzy trafili zza łuku. WKK przez większość kwarty utrzymywał kilkopunktową przewagę, gdyż z twardą, fizyczną defensywą gospodarzy, problem mieli przyjezdni. Przez pierwsze 4 minuty zdobyli oni tylko 4 punkty, ale z biegiem czasu zaczęli łapać ofensywny rytm – ważne oczka zza łuku zdobyli Mateusz Jarmakowicz i Krzysztof Jakóbczyk, a dobrą zmianę dali Szymon Tomczak i Robert Skibniewski, którzy wchodząc z ławki zagrali odpowiednio 32 i 36 minut, wnosząc dużo dobrego do gry w późniejszej części meczu. FutureNet Śląsk zbliżył się do rywali na dystans 3 punktów, ale wyjątkowo trudny rzut za 3 Dominika Rutkowskiego niemal równo z syreną kończącą pierwszą partię, dał gospodarzom prowadzenie 24:18.

Kolejne 10 minut było prawdopodobnie najgorszą kwartą Trójkolorowych w tym sezonie i najprawdopodobniej najlepszą w wykonaniu WKK. Problemy gości w konstruowaniu akcji uwydatniły się w niej jeszcze bardziej, podczas gdy gospodarze po prostu zagrali koncert. Przez ponad 5 minut Wojskowi zdobyli tylko 2 punkty, a gospodarze, dzięki świetnemu ruchowi piłki, zaliczyli serię 14:0 i prowadzili już 38:20. Trener Hyży szukał różnych rozwiązań kadrowych, ale kryzys Śląska trwał. W szczytowym momencie przewaga gospodarzy osiągnęła 25 punktów (46:21). Na szczęście w końcówce przebudził się Norbert Kulon, który zdobył 7 kolejnych oczek, ale po 20 minutach przyjezdni przegrywali aż 33:51. WKK rozdał wówczas już 15 asyst i trafił 8/15 za 3, podczas gdy WKS miał 8 asyst i tylko 4/17 za 3.

Cokolwiek w szatni powiedział swoim zawodnikom Radosław Hyży – podziałało piorunująco. Trójkolorowi wyszli na drugą połowę odmienieni i od pierwszych sekund zaczęli odrabiać straty. Goście byli bardzo zmotywowani, prezentowali więcej energii i agresji, co od razu przełożyło się na zmianę obrazu spotkania. Teraz to FutureNet Śląsk bezwzględnie dominował, a w pewnym momencie punkty zdobywał niemal w każdej kolejnej akcji. W 3.5 minuty Wojskowi zdobyli 16 oczek; rozstrzelał się Norbert Kulon, a pod koszem równego sobie rywala nie miał Aleksander Dziewa. WKK był kompletnie zagubiony; niewątpliwie wpływ na to miał brak Jakuba Koelnera, który nie wyszedł w drugiej połowie na parkiet ze względu na kontuzję. W efekcie goście wygrali trzecią kwartę aż 34:10 i prowadzili przed decydującą ćwiartką 67:61.

Wejście w ostatnią część gry Wojskowi mieli równie piorunujące. W ciągu 70 sekund trzykrotnie trafili oni zza łuku (Robert Skibniewski x2, Norbert Kulon) i błyskawicznie zrobiło się już 76:61. Kolejne minuty przyniosły dalszą spokojną kontrolę wydarzeń na parkiecie i w efekcie wielki powrót FutureNet Śląska. Trójkolorowi odmienili losy spotkania, wygrali druga połowę 60:29 i cały mecz 93:80, potwierdzając, kto rządzi we Wrocławiu. Idealnym zwieńczeniem derbowego starcia był buzzer-beater Aleksandra Dziewy zza łuku.

– Nie jestem do końca zadowolony, ale bardzo dumny z moich zawodników, bo wrócić ze stanu -25 jest bardzo trudno na każdym poziomie. W drugiej połowie pokazaliśmy charakter, ale przede wszystkim determinację – powiedział po meczu Radosław Hyży.

Wojskowych do zwycięstwa poprowadzili Norbert Kulon (23 pkt, 5 zb, 7 ast, 8/10 z gry, 4/5 za 3, 3/3 z linii, EVAL 32!), Aleksander Dziewa (20 pkt, 9 zb, 3 ast, 8/11 za 2) i Robert Skibniewski (17, 4 zb, 5 ast, 6/10 z gry, 3/5 za 3). Szymon Tomczak skompletował double-double (10 pkt, 13 zb), Krzysztof Jakóbczyk zanotował 9 pkt i 4 ast a Mateusz Jarmakowicz 5 pkt i 5 zb. Goście w drugiej połowie trafili 9/13 trójek i podciągnęli swoją skuteczność w tym elemencie do 43% (51% z gry). WKS wygrał walkę na tablicach 39:28 i rozdał 1 asystę więcej od WKK (24:23). W ekipie gospodarzy świetnie zagrali Jakub Patoka (26 pkt, 8 zb, 7 ast, 2 blk, 8/10 za 3) i Michał Jędrzejewski (15 pkt, 5 zb, 11 ast, 3/5 za 3, 5/8 z gry). Barierę 10 oczek przekroczyli jeszcze Dominik Rutkowski (14 pkt, 8 zb) i Jakub Koelner (12 pkt, 2 zb).

Pełne statystyki: https://bit.ly/2Om6FDs

Jeśli przełamywać serię wyjazdowych niepowodzeń, to właśnie w taki sposób. Zwycięstwo odniesione po powrocie z dalekiej podróży smakuje świetnie, motywuje i napawa do jeszcze cięższej pracy przed ostatnim w sezonie zasadniczym spotkaniem z Rawlplug Sokołem Łańcut. Zwycięstwo w derbach Wrocławia nie zagwarantowało bowiem Trójkolorowym fotelu lidera na koniec rundy – zadecyduje o tym starcie z wiceliderem. Równie niepewna sytuacja ma miejsce w dalszej części tabeli, gdzie w walce o play-offy wciąż liczy się 5 drużyn. Jedno jest pewne – podczas ostatniej kolejki będzie działo się bardzo dużo! Hej Śląsk!